Znajdziecie tutaj opisy tras,które wiodą z Mielca do Tarn0brzega,Nowej Dęby,Kolbuszowej i Dębicy.Są również trasy,które zaprowadzą was prawie pod Ropczyce i Tarnów.Kilka tras prowadzi także na tereny pięknej Ziemi Świętokrzyskiej.
Wszystkie informacje o kolejnych trasach i rajdach,które cyklicznie organizuję znajdziecie na moim fanpage'u
https://www.facebook.com/TrasyroweroweMielec

W wytyczaniu tras kieruję się tym aby biegły z dala od głównych dróg przelotowych.Na wielu zastosowałem skróty zaproponowane mi przez miejscowych mieszkańców.
Znajdziecie tutaj również relacje z wypraw rowerowych,jakie odbyłem po całej Polsce a też przez Niemcy.
Czekam na wasze uwagi i propozycje,zmierzające do ulepszenia wytyczonych tras a także na zdjęcia.

Dla szybszego poszukiwania tras,podzieliłem je na pięć kategorii:
1.Trasy relaksowe-dla początujących i rodzin z dziećmi
http://trasyrowerowe-mielec.blogspot.com/2016/12/trasy-relaksowe-dla-poczatkujacych-i.html
2.Trasy dla średnio zaawansowanych
http://trasyrowerowe-mielec.blogspot.com/2016/12/trasy-dla-srednio-zaawansowanych-1.html
3.Trasy dla zaawansowanych
http://trasyrowerowe-mielec.blogspot.com/2016/12/trasy-dla-zaawansowanych-1.html
4.Trasy leśne
http://trasyrowerowe-mielec.blogspot.com/2016/12/trasy-lesne-1.html
5.Trasy z Beska
6.Wyprawy rowerowe

Jak chcecie się dzielić swoimi trasami a też poznawać piękno naszego regionu,to zapraszam do grupy Trasy rowerowe Podkarpacia

11 wrz 2026

Wyprawa Rowerowa Wiedeń-Bratysława-Budapeszt



Uwaga!W czasie tworzenia tej relacji,podczas opisywania piątego dnia wyprawy,nastąpił błąd w systemie i cała zawartość posta wraz ze zdjęciami zniknęła.Pomimo moich konsultacji z Google i informatykami,niestety nie udało się odtworzyć zawartego materiału.Tak więc kilka dni mojego ślęczenia nad obrabianiem zdjęć i ich opisywaniem,poszło na marne!.To co poniżej,jest próbą odtworzenia tego co działo się podczas sześciu dni naszej podróży,pomiędzy trzema stolicami.

 Jako Stowarzyszenie zorganizowaliśmy już 12 Wypraw Rowerowych.Zwiedziliśmy niemal całe Podkarpacie i dużą część Polski.Ta Wyprawa,to pierwsza nasza próba,zwiedzania dwudziesto-osobową grupą Austrii,Słowacji i Węgier.My mieliśmy pomysł a zabezpieczenie hoteli,wyżywienie i transport,udało się zrealizować dzięki współpracy z mieleckim Biurem Podróży Tu i Tam.Na szczególne podkreślenie,zasługuje profesjonalizm pracownika tej firmy Mateusza Szcześnika z którym przez parę tygodni,ustalaliśmy szczegóły tego przedsięwzięcia.


 Dzień pierwszy Mielec-Wiedeń/Swechat/


1.Długość trasy:41 km

2.Czas przejazdu:ok 5 godz

3.Trasa przejazdu w formacie GPX

    Zgodnie z ustaleniami ze spotkania przed Wyprawą,spotykamy się przed 4 rano na parkingu przy wiadukcie,gdzie czeka na nas autobus firmy Golden Trans z platformą na rowery.Sprawnie montujemy rowery.....

.....ubrani w pamiątkowe koszulki,ruszamy z Damianem przy kierownicy na podbój Wiednia,gdzie nasz Jan III Sobieski w 1683 roku zatrzymał hordy muzułmańskie Kara Mustafy!

    Do Wiednia przez Polskę i Czechy mamy ok 600 km.A więc po drodze postoje na kawę i rozprostowanie nóg.
                                                                  
                                       Po drodze jednemu z uczestników ginie siodełko od roweru.Zjeżdżamy więc z autostrady i w pobliskim Decatlonie,kupujemy nowe siodełko.Na dodatek przy wjeździe do centrum Wiednia,mamy potężny korek a więc kolejna strata czasu.

    Na parking przy parku na Henriette-Willardt-Promenade docieramy spóźnieni o przynajmniej dwie godziny.
                                                  
                                       Do centrum Wiednia jedziemy ponad 4 km-raz z jednej a z drugiej strony Kanału Dunajskiego.

    Chwila na odpoczynek i fotografowanie....

     ...i jedziemy dalej.
    
   Jest sobota a więc mnóstwo turystów.Trzeba więc czasem a zwłaszcza w okolicach Katedry św.Szczepana przedzierać się przez tłum.
       
    Przy pomniku Gutenberga na Placu Lugeck,robimy sobie pierwsze pamiątkowe zdjęcie.

    Pierwszym naszym punktem zwiedzania miała być Katedra św Szczepana ale nawigacja trochę zwariowała...i krążymy wokół.

   Na Placu Laugera mijamy pomnik burmistrza,który rządził Wiedniem 14 lat ale ponoć nie lubił Żydów a więc od czasu do czasu jest dewastowany.
      
    Jak widać Kanał Dunajski w centrum Wiednia zamienił się w potok.
       
Na Placu Schwarzenberg Fontanna Hochstrahlbrunnen  z 1873 roku a wysoko w górę wspina się posąg sowieckiego żołnierza,który jest elementem pomnika Armii Czerwonej,który chyba poza Moskwą,jest najbardziej okazałym pomnikiem wdzięczności w Europie.

Docieramy też do siedziby austriackich przemysłowców....

               ...a obok piękny konny pomnik księcia Karla Philippa von Schwarzenberga.

Po kilkunastuminutowym błądzeniu...

                        ...docieramy wreszcie do Katedry św.Szczepana

                       W tej cudownej świątyni,mieszamy się w tłum zwiedzających...

   Po wyjściu z katedry,spotykamy przed nią  grupę polskich dzieciaków.

        Czas się żegnać z tym pięknym miejscem.Robimy pamiątkowe zdjęcie i ruszamy dalej....
                            
                             ...gdzie jedni konno a my na rowerach.

Wydostać się tym deptakiem Graben,gdzie kramy i tłum zwiedzającym to naprawdę wyczyn.

                        Na tym deptaku,mijamy fontannę i pomnik św.Leopolda...

    ..i wreszcie trochę mniej tłumu.
                            
    Na tym słynnym deptaku,pełnym kawiarni i zabytkowych kamiennic,stoi również imponująca Kolumna Świętej Trójcy z XVII wieku...

                        ... a tuż obok wspaniały gotycki kościół św.Piotra

    Jedziemy przy słynnej Wiedeńskiej Operze,którą otwarto w 1869 r a na inaugurację wystawiono "Don Giovanni "W.A.Mozarta

    Czasu mamy coraz mniej a dojeżdżamy do Hofburga...

    ...i tutaj błądzenie wśród 18 budynków z 2600 salami oraz 19 dziedzińców,gdzie mieszczą się muzea i budynki rządowe.To tutaj przez 700 lat mieściła się zimowa siedziba austriackich cesarzy.

   W okolicznym Parku Burggarten pomnik dziecięcych aniołków.

   Na Placu Marii Teresy zatrzymujemy sie przy Muzeum Sztuki...

    ...które składa się z dwóch bliźniaczych budynków,gdzie zgromadzono bogate zbiory Habsburgów a w galerii malarstwa,dzieła wiekich mistrzów w tym mojego ulubionego Vermera.

                        Stoi tutaj również monumentalny pomnik cesarzowej Marii Teresy.

   Niedaleko budynek Muzeum Etnograficznego....

    ...a na Placu Bohaterów konny pomnik księcia Karola.

    Jedziemy przez Plac Helden i mijamy kolejne budynki Pałacu Hofburg....

             ...i jesteśmy na kolejnym dziedzidzińcu,przed pommnikiem Cesarza Franciszka I.

   Jedziemy reprezentacyjnym bulwarem Ringstrase i mijamy monumentalny budynek austriackiego parlamentu...

                       Mijamy budynek parlamentu a w tle wieże wiedeńskiego ratusza.

                        Niedaleko Uniwersytetu Wiedeńskiego znajduje się piękna neogotycka świątynia z prawie 100 metrowymi wieżami.Została postawiona jako wotum wdzięczności po nieudanym zamachu na życie Cesarza Franciszka Józefa w 1853...i jest to ostatni nasz zabytkowy obiekt jaki zobaczyliśmy w pięknym Wiedniu.

Słońce coraz niżej a do hotelu prawie 20 km. Przeprawiamy się więc na drugi brzeg Dunaju,gdzie w tle DC Tower 1,największy bo 250 metrowy wieżowec w Austrii....

    ...i z mostu...

    ...przedostajemy się na wyspę położoną na środku Dunaju.

   Będziemy nię jechać z dala od zgiełku miasta,przy promieniach zachodzącego słońca,ponad 8 km.

   A przy zachodzie słońca,nawet wiatrak i spalarnia śmieci,wygląda bajecznie.

   Na końcu wyspy,wjeżdżamy na tamę ...

   ...którą przedostajemy się na brzeg Dunaju.

   Następnie przez "złoty most" przejeżdżamy nad Kanałem Dunaj...

 ..i wkrótce meldujemy sie w naszym hotelu,gdzie czeka nas spóźniony obiad.


Dzień drugi  Wiedeń/Schwechat/-Bratysława


1.Długość trasy:88 km

2.Czas przejazdu:ok 10 godz


Wreszcie wyspani i wypoczęci,wyruszamy w niezwykłą podróż pomiędzy dwoma europejskimi stolicami.Okaże się niecodzienna,bo duża część trasy będzie prowadzić przez pola i łąki-podobne do tych,jak jechaliśmy przez Wielkopolskę czy Dolny Śląsk do Gniezna czy Torunia.

    Zaczynamy wałami nad rzeką Schwechat...

   ...a póżniej ścieżkami rowerowymi przez dwa miejskie parki.

    W niedzielny poranek ulice miasteczka Schwechat są puste...

    ...więc bez problemu przedostajemy sie na obrzeża miasta.

   Tutaj dróżką pomiędzy polami,z pagórka na pagórek...

                       ...jedziemy raz asfaltową a raz żwirową dróżką.

    Po przekroczeniu S-1,znajdziemy się w otoczeniu pól uprawnych,zagajników...

   ...i spalonych słońcem upraw słonecznika.

    Jedziemy na obrzeżach wiedeńskiego lotniska.Stąd też zaczynają sie pojawiać,,,,

    ...różnego rodzaju obiekty lotniskowe.

    Upał od samego rana daje się nam we znaki.Wykorzystujemy więc cień w kępach drzew na odpoczynek.

    Po 15 km docieramy do ogrodzenia lotniska...

    ...a że jesteśmy tuż obok pasa startowego,to co kilka minut przelatują nad nami lądujące samoloty.

    Na prostej przed Klein-Nusiedl pojawia się nam widok cmentarza.

    Pojawiają się też pierwsze pagórki,które będą nam towarzyszyć aż do Bratysławy.

    Jedziemy przez puste ulice Klein-Neusiedl i staramy się nie przekroczyć 30 km...

    ...i wreszcie spotykamy ludzi na miejscowym stadionie.

    Mostkiem przejeżdżamy nad rzeką Fischa,która wpływa do Dunaju...

    ...i dojeżdżamy do Fishamend-miasteczka,którego nazwa pochodzi od przepływającej przez nie rzeki.

    Tutaj również kwieciste i puste ulice.

    W tle wieża wodna,charakterystyczna budowla również w Polsce na terenach pod zaborem niemieckim.

    Wyjeżdżamy z Fischamend...

   ...i po przejechaniu tunelem pod autostradą A-4....

    ...będziemy jechać obok lini kolejowej.

     U nas Kapliczkę św Huberta mamy w lasach pod Czajkową a tutaj stoi wśród pól.

    Jadąc żwirową drogą przy torach,dojeżdżamy do stacji kolejowej w Maria Ellend...

   ...i znowu prostą drogą wśród pól....

    ...dojeżdżamy do linii kolejowej.

    Powoli wjeżdżamy również w las "postępowych wiatraków",które mielą wszelkiego rodzaju ptactwo,którego tutaj zupełnie nie widać...no i powodują,że mamy ceny energii w Europie trzy razy drożsże od tych w Chinach i USA.U nas kapliczki stoją przy drogach a tutaj w szczerym polu.

    Mijamy spalone słońcem uprawy kukurydzy i słoneczników...

    ..a tego dnia,rownież i nam upał daje się we znaki.

    Dojeżdżamy do Schandorf...
    
    ...gdzie zatrzymujemy sie przy zabytkowym protestanckim kościele,wokół którego znajduje się cmentarz.

Poruszamy się w tym księżycowym krajobrazie powoli,bo upał,drogi żwirowe i trochę pagórków.

    Wjeżdżamy w Szlak Euro Velo 6,którym będziemy jechać aż do Budapesztu...

   ...no i od czasu do czasu zaczynają się pojawiać rowerzyści.

    Były uprawy kukurydzy i słoneczników a teraz zaczynają się pojawiać uprawy dyni.

    W połowie trasy,dojeżdżamy do Bramy Pogan.Heindentor został zbudowany w osadzie Carnuntum w Cesarstwie Rzymskim w IV wieku,za panowania Konstancjusza II.

   Tutaj zbiegają się szlaki rowerowe oraz Droga św Jakuba.

    Po przejechaniu tunelem pod drogą B-9...

   ...dojeżdżamy do miasteczka Petronell Carnutum z historią od czasów imperium rzymskiego.

    ...gdzie jedni odpoczywają a drudzy usuwają kapcia.

    Jedziemy w pobliżu Dunaju a na widnokręgu znowu pojawiają się wzniesienia.

    Znikły wiatraki i krajobraz staje się coraz piękniejszy.
     
    Z dala wyłania się kamieniołom Hollitzer....

    ...a my wjeżdżamy do pięknego naddunajskiego miesteczka Bad Deutsch-Altenburg z wieżą zegarową przy wjeździe.

Mijamy Muzeum Carnuntinum,gdzie zgromadzono największe w Austrii zbiory z czasów imperium rzymskiego....

    ..i przy wyjeździe a miasta mamy pierwszy raz kierunek Bratysława.

Jedziemy niedaleko wzgórza,gdzie był kiedyś kamieniołom..

    ...i dojeżdżamy wreszcie nad Dunaj!Jest Dunaj,są oświetlone słońcem wzgórza a więc jest cudownie.

    Hainburg an der Dunau,to kolejne urocze miasteczko z kawiarniami nad rzeką...

    ...z zabytkowymi budowlami....

   ...i XI wiecznym Zamkiem Heimenburg,który wznosi sie na wzgórzu.

Znowu jedziemy przy lini kolejowej...

   ...a po wyjęździe z miasta,wśród pól z widokiem górek na widnokręgu.

   Z dala na wzgórzu pojawia się widok Bratysławy....
       
                        ...a więc kończy się nam sielankowa podróż wśród pól i sennych austriackich miasteczek.

    Wolfsthal to ostatnia austriacka miejscowość,naszej fantastycznej przygody pomiędzy Wiedniem a Bratysławą...

 ...a że jest to maleńka miejscowość,to wkrótce jedziemy ścieżką rowerową biegnącą przy ruchliwej drodze B-9 a prowadzącej do granicy ze Słowacją.

   Bratysława widoczna na wzgórzu,jest coraz bliżej...

   ..a granicę ze Słowacją pokonujemy bez schodzenia z rowerów.

   Wjeżdżamy na wały Dunaju,które będą nam towarzyszyły przez kilkaset kilometrów w drodze do Budapesztu.

    Z wałów Dunaju Mostem Lanfranconi,przedostajemy się na bulwary Dunaju...

    ...gdzie spotykamy tysiące ludzi z deskami do pływania...

   ...a potem zanurzeni w Dunaju tworzą fantastyczny widok.

    Przy nadrzecznym parku,wita nas Cesarzowa Maria Teresa na pomniku....

  ...no i czas wreszcie na kawę i ciastka w cieniu naddunajskich drzew.

   Po odpoczynku jedziemy do zabytkowego centrum Bratysławy.W tle most Słowackiego Powstania Narodowego z kawiarnią na kilkudziesięciu metrach wysokości.

                        Na Placu Rybnym barokowa kolumna Trójcy Świętej a w tle wieża Katedry św Marcina,którą będziemy zwiedzać.

   Jedziemy murów obronnych z XIII wieku w kierunku wznoszącego się na wzgórzu Zamku Bratysławskiego.

    Jedziemy przez kolejne bramy...

    ...i po wspięciu się na kolejny poziom wzgórza zamkowego,możemy obserwować panoramę miasta.

    Na ukwieconym dziedzińcu zamkowym,robimy sobie pamiątkowe zdjęcie.....
    
                       ...i dojeżdżamy do wejścia głównego zamku,gdzie wita nas na cokole Król Świętopełek-władca Moraw,który jak nasz Bolesław Chrobry walczył z niemieckimi sąsiadami o prawo zamieszkania Słowian w tej części Europy.

   Z najwyższego punku Wzgórza Zamkowego,mamy najpiękniejszy widok na Bratysławę.

Obok zamkowych murów pozostałości po wielkomorawskiej bazylice a w tle pomnik Świętych Cyrylego i Metodego,którzy przynieśli nauki Chrystusa na ziemie Słowian.

  Po zwiedzeniu zamku zjeżdżamy w dół....

    .... i ukazuje się nam w całej okazałości Katedra św.Marcina.

W tej gotyckiej świątyni,po zajęciu przez muzułmańskie hordy królestwa Węgier,przez trzy wieki koronowano jedynastu królów.

    Po odpoczynku w cieniu katedry....

                             
                        ...ruszamy na dalsze zwiedzanie miasta.
   
    Dojeżdżamy do "słowackiego Belwederu".W tym rokokowym budynku z XVIII wieku urzęduje obecnie Prezydent Słowacji.
    
   Na tym placu znajduje się również Fontanna Pokoju.

    Jedziemy dalej...

     ...i dojeżdżamy na Plac Pokoju,gdzie możemy podziwiać Fontannę Przyjaźni.
   Niedaleko od Placu Pokoju znajduje się Kościół Wniebowzięcia NMP....

                       ...gdzie zastaliśmy tłum wiernych wychodzących ze świątyni po zakończeniu Mszy Świętej.Duża część z nich została na podniesienie Najświętszego Sakramentu.Po latach okrutnej ateizacji naszych słowackich sąsiasiadów,podobnie jak w Anglii zauważyłem renesans wiary katolickiej.

    Naprzeciwko kościoła pomnik św Floriana.

                       Napotkany drogowskaz informuje nas o możliwych kierunkach zwiedzania.Wybieramy wpierw Modry Kostol...

    ...który jest widoczny z daleka.

    Kościół św Elżbiety-Błękitny Kościół,cieszy się dużym zainteresowaniem wiernych i turystów.

    Jedziemy reprezentacyjną ulicą Sturova,gdzie mieszczą się budynki rządowe i ambasady...
        
   Po ponownym dojeździe nad Dunaj,zatrzymujemy się pod pomnikiem Ludovita Stura,słowckiego poety,który jak u nas Dmowski,był twórcą odrodzenia narodowego.

                            Teraz jak we Wiedniu,przedzieramy się przez tłum turystów w kierunku rynku..

    ...gdzie w jego pobliżu,znana postać Cumila,który wychodzi z bratysławskich kanałów....

    ...a pobyt na bratysławskim rynku,upamiętniamy wspólnym zdjęciem naprzeciwko ratusza.

    Na naszej drodze pojawia się Slovenske Narodne Divadlo,czyli Słowacki Teatr Narodowy z fantanną na froncie z XIX wieku...

   ..dojeżdżamy również do zabytkowego Hotelu Radison....
     
   ...a na Placu Hviezdloslava podziwiamy piękny budynek Słowackiej Filharmonii.

    Słońce coraz niżej,więc czas pomyśleć o naszym hotelu na peryferiach Bratysławy.W ciągu kilku godzin zobaczyliśmy,przemieszczając się na rowerach 12 najważniejszych atrakcji tego miasta.Wyjeżdżamy z pięknej zabytkowej Bratysławy naddunajskimi bulwarami a przed nami kolumna z lwem na jej szczycie.

Nowoczesna część Bratysławy,to wiele ciekawych obiektów jak choćby 35 piętrowa Klingerka...

    Jadąc w pobliżu Dunaju,wjeżdżamy w biżnesową dzielnicę Mlynske Nivy....

    ...i po ominięciu potężnego węzła komunikacyjnego,gdzie zbiega się kilka autostrad,wjeżdżamy w ścieżkę rowerową.

    Teraz z dala od zgiełku miasta,jedziemy wzdłuż Małego Dunaju...

    ....i późnym popołudniem,docieramy do naszego hotelu....

...a nasze rowery znajdują schronienie na szóstym piętrze.



Trzeci dzień  Bratysława-Velky Meder


1.Długość trasy: 77 km

2.Czas przejazdu;ok 7 godz


   W słoneczny poranek spotykamy sie przed hotelem i wyruszamy na najbardziej relaksowy odcinek naszej wyprawy.


   Jedziemy na obrzeżach Bratysławy,gdzie mijamy obiekty fabryczne...

    ...i wjeżdżamy wkrótce na wały Dunaju,który skrył się za drzewami.

    Dojeżdżamy do estakady,która łączy dwa brzegi Dunaju....

   ...i teraz przez wiele kilometrów,będziemy mieli po jednej stronie potężną rzekę a z drugiej strony zarośla,uprawne pola lub z dala mijane wsie i miasteczka.

    Zaletą jazdy po Euro Velo 6 jest dobra nawierzchnia...

    ..ale z drugiej strony,brak kontaktu z ludźmi i monotonny krajobraz powoduje znurzenie, a w upalny dzień,dodatkowe zmęczenie.

    Od czasu do czasu, ale bardzo rzadko,udaję się nam spotkać nad brzegiem wędkarzy...

    ...a w zakolach rzeki ptactwo.

   Uciekamy na krótko od wałów Dunaju do Hamuliakowa...

   ...gdzie odkrywamy dziuplę samochodową.

   Po powrocie na wały odpoczywamy i jedziemy dalej!

    Wstępujemy też do przystani jachtowej....

                       ...gdzie pustki i bar zamknięty...

    ...więc wracamy na wały Dunaju, ale niedługo,pokazuje się nam zjazd do Samorina.

                        Jedziemy więc do tego miasteczka...

   ...,gdzie docieramy do ośrodka jeździeckiego...

   ......z hotelem i torem wyścigowym.

                    Po dojeździe do zabytkowego centrum,zatrzymujemy się na deptaku na kawę i ciastka.

    Dzisiaj dystans nie jest zbyt wymagający, ale trzeba ruszać w dalszą drogę.

    Przez most na Kanale Dunaju,przedostajemy się na potężne wały...

    ...i po wspinaczce chwila oddechu.


               Teraz jedziemy oddzieleni od Dunaju tylko barierką..

    Pojawia się nam zjazd z wałów...

    ...więc z nich zjeżdżamy i wjeżdżamy na wału Kanału Dunajskiego.

    Krótko z wałów obserwujemy Kyselicę...

    ...i ponownie wdrapujemy się na wały Dunaju.

    Docieramy do Hornego Boru...

...i znowu zjeżdżamy aby rozbić nudę jazdy po wale Dunaju.

    Jedziemy przez tereny zamieszkałe przez mniejszość węgierską więc mamy nazwy miejscowości w dwóch językach.

    Dojeżdżamy do maleńkiej Tresteny na Ostrove...

    ...i znowu jesteśmy na wałach Dunaju.

    Dojeżdżamy do tamy na Dunaju,niedaleko Gabcikova...

    ...i tutaj żegnamy się dzisiaj z Dunajem.

    Po zjechaniu z wałów dojeżdżamy do Gabcikova a po węgiersku Bos...

                   Tutaj przy parku znajduje się zabytkowa wieża ciśnień,która po remoncie ma charakter kaplicy.

                        Po wyjeździe z Gabcikova,jedziemy drogami publicznymi...

    ...i jadąc pośród kukurydzy...

    ...dojeżdżamy do Patas.

                          ...i jak to na drogach publicznych,czasem jedziemy w towarzystwie potężnych ciągników.

                        Po minięciu Patas,wjeżdżamy w polną drogę....

    ..i już w ciszy i wśród łanów kukurydzy oraz maku,będziemy jechać kilkanaście kilometrów do naszego hotelu.

    Jedziemy przez Cilizsky Potok...

    ...i gdzieś wśród pól mijamy budynki byłego słowackiego PGR-u.

                       Na polach wre praca, a my pędzimy do hotelu....

          ...raz polną drogą a raz po nawierzchni pamiętającej czasy towarzysza Husaka....
    
....dojeżdżamy do ruchliwej drogi publicznej i wjeżdżamy w ścieżkę rowerową,którą dojeżdżamy do Velkego Mederu.

    Tutaj jak to w uzdrowisku,co drugi dom to pensjonat z pokojami do wynajęcia.
     
                             W jego centrum tego mijamy kościół...

   ... i wkrótce dojeżdżamy do naszego hotelu,ktory jak się później okaże,zaoferuje nam najlepsze warunki pobytu w czasie całej wyprawy.

Dzień czwarty  Velky Meder-Sturovo


1.Długość trasy:97 km

2.Czas przejazdu:ok 8 godz


Zrelaksowani w świetnych warunkach tego hotelu...

    ...jak również zregenerowani,po kąpielach w gorących basenach znajdującach się naprzeciwko...

    ...ruszamy w pochmurny poranek, a do pokonania mamy dzisiaj 97 km.

    Nasz hotel znajdował się na skraju uzdrowiska,więc po krótkiej przejażdżce opuszczamy uroczy Velky Meder.

    Jedziemy lokalną drogą o nie najlepszej nawierzchni...

    ...i znowu wokół nas bezkresne łany słoneczników i kukurydzy.

    Pomimo,że poranek pochmurny,to jest upalnie.Zatrzymujemy się więc w zaroślach,gdzie również bobry znalazły schronienie.
      
                Jadąc wśród pól, docieramy do skrzyżowania i wybieramy kierunek Cicov...

    ...a po dojeździe do tej miejscowości,mijamy zaniedbany zakład rolny...

   ...a też ciekawą przydrożną galerię rzeźb.

    Wkrótce dojeżdżamy do Trvnika po węgiersku Fuss,która jest ostatnią miejscowością przed wjazdem na wały Dunaju.

    Nieopodal Dunaju za Travnikiem,przy zespole stawów powstaje ośrodek wypoczynkowy...

    ..a my po krótkiej przejażdżce przez naddunajskie zarośla,ponownie jesteśmy na Wałach Dunaju.

    Chmury zniknęły i ponownie żar leje się z nieba.

    Na krótko zjeżdżamy do małej osady Klizska Nema....

    ..i ponownie wracamy na Euro Velo 6, czyli wały Dunaju.

                          Wykorzystujemy każdy skrawek cienia aby ugasić pragnienie i chwilę odpocząć.

    Dunaj zaczyna odsłaniać swoje potężne oblicze...

   ...chociaż większość trasy to spalone słońcem wokół nas trawy i kępy drzew.

    Male Kosihy to naddunajskie gospodarstwa agroturystyczne...

    ..a nudę jazdy po wale,przerywają nam od czasu do czasu przywitania z rowerzystami, zmierzającymi w odwrotnym kierunku.

                             No i wreszcie pojawia się most....

    ...którym przeprawiamy się przez Dunaj do węgierskiego miasta Komarom.

    Po zjeździe z mostu, jedziemy ścieżką rowerową wzdłuż Dunaju...

    ..i następnie jadąc naddunajską promenadą,dojeżdżamy do następnego mostu, którym wracamy z powrotem na Słowację.

    Dojeżdżamy do słowackiego Komarna...

    ..gdzie nad Dunajem urządzenia rzecznej stoczni...
            
    ..a w parku stoi pomnik Franza Lehara, słynnego kompozytora, który urodził się w tym mieście.

                           Na pobliskim deptaku mamy czas na odpoczynek i kawę.

                        Po odpoczynku ruszamy na zwiedzanie miasta.Tutaj w historycznej części miasta Kolumna Trójcy Przenajświętszej, którą spotkaliśmy we Wiedniu i spotykamy w innych miastach.Były one stawiane początkiem XVIII wieku, jako pomniki dziękczynne,po zakończeniu epidemii dżumy.

    Docieramy też do miejscowego ratusza i gotyckiej bazyliki...

                       ...i wędrując urokliwymi uliczkami starego miasta...

    ...docieramy do drogi, która wyprowadza nas z miasta.

    Przez most nad rzeką Vah, która wpływa do Dunaju....

    ...dojeżdżamy ponownie do Euro Velo 6.

     Mijamy mury fortu z czasów rzymskich...

    ..i po chwili odpoczynku,znowu przed nami bezkres naddunajskich wałów.

   ...a nad nami piekące słońce.

    Zjeżdżamy ma krótko do małej miejscowości Patince, gdzie stoi kościół św.Wendelina z XIII wieku...

Euro Velo biegnie teraz na któtko drogą publiczną...

    ..którą dojeżdżamy do Radvana nad Dunajem, gdzie podpisano pokój pomiędzy Imperium Osmańskim a Cesarstwem Habsburów....

                                        ...a ten pomnik upamiętnia to historyczne wydarzenie.

Następna miejscowość to Moca...

   ..gdzie zatrzymujemy się przy ciekawym przydrożnym skansenie.

    Na tle winnic wzgórza po węgierskiej stronie Dunaju.

    Mijamy Moce...

...i wracamy nad Dunaj...

   ...gdzie robimy sobie pamiątkowe zdjęcie.

    Czasem zarośla przysłaniają widok na rzekę...

                   ..by powrócić nad Dunaj z pięknymi widokami na węgierskie wzgórza.

   Kravany nad Dunajem,to ostatnia miejscowość tego dnia w czasie jazdy po Euro Velo 6.

    Krótko jedziemy ścieżką rowerową przy drodze publicznej...

    ...i zjeżdżamy z wałów w polną drogę z betonowych płyt.

    W drodze do Obid możemy podziwiać piękne spalone słońcem krajobrazy.

    Po 95 km jazdy docieramy do Sturova...

....gdzie na obrzeżach tego miasteczka,mieści się nasz hotel.

    Sturovo przez Dunaj graniczy z węgierskim Esztergom.Wieczorem Robert Cichoń wybrał się na dugi brzeg i wykonał te piękne ujęcia Bazyliki św. Wojciecha i mostu,które my zobaczymy na drugi dzień.


Piąty dzień  Sturovo-Budapeszt


1.Długość trasy:96 km

2.Czas przejazdu:ok 10 godz

3.Trasa przejazdu w formacie GPX

    W piękny słoneczny poranek spotykamy się pod hotelem aby wyruszyć do stolicy Węgier.Ten hotel był wyjątkowy na naszej trasie.We wszystkich hotelach od Wiednia po Budapeszt mieliśmy komfortowe warunki do wypoczynku,jak również świetne jedzenie.Tutaj jego wystrój,obsługa a przede wszystkim jedzenie,pozwoliło nam wrócić do czasów siermiężnej komuny....
      
                             ...a tak wyglądało nasze śniadanie!Tak na marginesie...w czasie naszych wypraw spaliśmy w kilkudziesięciu hotelach,przejechaliśmy kilka tysięcy kilometrów ale w pamięci zostanie nam błądzenie po lasach w Komborni i właśnie ten hotel!

    Jedziemy przez puste ulice Sturova...

...i pusty deptkak,który wieczorem tętnił życiem...

    ...a na pamiątkę naszego pobytu w tym mieście,jeszcze jedno grupowe zdjęcie.

   Z zabytkowego mostu Marii Walerii mamy piękny widok na Esztegrom i wzgórze,gdzie jest usadowiona największa budowa sakralna na Węgrzech-Bazylika św Wojciecha.

    Robimy pamiątkowe zdjęcie na tym wspaniałym tle...

         ...i zaczynamy wspinaczkę na wzgórze.

    Docieramy przed główne wejście do bazyliki.

Jesteśmy w sercu węgierskiego chrześcijaństwa.Na placu przed bazyliką stoi pomnik Świętego Stefana.Sama bazylika ma monumentalną kopułę o wysokości ponad 100 m.Ta przepiękna świątynia,została w czasie okupacji Imperium Otomańskiego zdewastowana i zamieniona na prochownię...
    ...dzisiaj odnowiona stanowi wspaniały przykład wielkości cywilizacji łacińskiej.

                        Wędrując wokół bazyliki...

    ...możemy podziwiać panoramę miasta.

                        Kończymy zwiedzanie...

    ...i zjeżdżamy w dół na naddunajskie bulwary.

    Tutaj węgiersskie bratanki,postawiły obelisk wdzięcznośći dla naszego Jana III Sobieskiego,który powstrzymął hordy muzułmańskie Kara Mustafy pod Wiedniem i spowodował uwolnienie Węgier spod niewoli muzułmańskiej,która trwała ponad 150 lat.

    Po krótkiej wizycie na ziemi węgierskiej,wracamy z powrotem na Słowację.

    Po zjeździe z mostu,jesteśmy znowu na wałach Dunaju.
 
Wkrórce przekraczamy Hron,który wpływa do Dunaju...

    Po zjeździe z drogi publicznej...

   ..znowu jesteśmy na wałach Dunaju.

    Wokół mamy coraz piękniejsze widoki...

    Teraz Euro Velo 6 prowadzi drogą publiczną przez Kovacevo....

    ..a po drugiej stronie Dunaju mamy coraz wyższe wzgórza.

    Dojeżdżamy do Chlaba,które jest ostatnią miejscowością na terenie Słowacji.

    Po przejeździe mostem nad rzeką Ipel,wjeżdżamy na terytorium Węgier.

    Jest upał,więc wykorzystujemy cień drzew na odpoczynek...

    ...i jadąc przez Węgry,widzimy ogromną różnicę otoczenia Dunaju.Tutaj widać,że z Dunaju żyje wiele biznesów.Nad jego brzegami mamy funkcjonujące plaże,porty pełne jachtów i motorówek oraz miasteczka,gdzie najbogatsze domy są balkonami zwrócone na rzekę...a przez Słowacje,Dunaj sobie płynie i nie ma wokół niego żadnej infrastruktury do zatrzymania i wypoczynku.

    Pierwsza węgierska miejscowość nad Dunajem to Szob,gdzie na przeciwko budynku miejscowych władz,postawiono pomnik Alberta Apponyi ,który był wybitnym węgierskim politykiem i początkiem XX wieku,wprowadził bezpłatne nauczanie w szkołach węgierskich.

                          Po dojeździe do parku zatrzymujemy się na kawę i lody.

Po odpoczynku ruszamy w najbardziej interesujący odcinek naszej wędrówki wzdłuż Dunaju.

    Po jednej stronie mamy teraz Dunaj a z obu stron góry...

    Tutaj Euro Velo 6 biegnie przy krajowej drodze nr 12...

    ...upał tego dnia również daje się nam we znaki.
   
    Przejazd zakolem Dunaju do Nagymaros jest bajeczny...

                              ...ale dla niektórych bardzo wyczerpujący.

Jedziemy nad tuż obok naddunajskiej plaży a na widnokręgu wzgórze,gdzie wznosi się Wyszehradzki Zamek a kiedyś stolica Królestwa Węgier.

                           Teraz trasa wiedzie wśród naddunajskich drzew,gdzie można skorzystać z cienia...

                        ...a do Budapesztu coraz bliżej!

    Jadąc ścieżką rowerową,możemy na wzgórzach obserwować Kismaros...

    ...które pojawia się na widnokręgu i przez które przemykamy wąskimi uliczkami.

   A do Veroce powróciłem po kilkudziesięciu latach,kiedyś autobusem a teraz rowerem!

    Przez to naddunajskie miasteczko przemykamy ścieżką rowerową,biegnącą przy ruchliwej drodze Nr 12.

                Po przejeździe tunelem pod drogą Nr.12...

    ..dojeżdżamy do kameralnej miejscowości nad Dunajem Buki,gdzie można poleżeć przy drodze i odpocząć w cieniu drzew.

    Jedziemy i od czasu do czasu sięgamy do bidonów cieniu drzew...

    ...a na naddunajskich plażach tętni życie.

  Naddunajskimi bulwarami dojeżdżamy do Vac,gdzie na murach obronnych wita nas Król Geza I

    Po wyjeździe z miasta,ponownie zanurzamy się w naddunajską zieleń.A tego dnia upał od rana do zameldowania w hotelu.

    W Szodliget przystań dlą motorówek,wraz z kanałem umożliwiającym ich wodowanie na Dunaju.

    Kladką przekraczamy przez potok Szadrokos...

    ...i wałami Dunaju dojeżdżamy do God.

   Tutaj jedziemy uliczkami wśród bogatych wilii...

    ..a na drugim brzegu Dunaju mamy czarujące wzniesienia.

    Dalej jedziemy przez urocze naddunajskie God,wśród naddunajskiej zieleni i zabudowań.

   Dunakeszi to ostatnia miejscowość przed Budapesztem.Robimy więc dłuższy postój,bo czeka nas kilkunastokilometrowy przejazd przez stolicę Węgier.

    To ostatnie nasze chwile spokoju,przed wielkomiejskim gwarem,oczekiwaniem na światłach...

    ...no i jesteśmy 14 km od Budapesztu.

    Jedziemy obok mostu Megeri...

    ...i tunelem przebijamy się pod autostradą.

                         Jedziemy przez fabryczne przedmieścia Budapesztu...

   ..i raz ścieżką rowerową a raz pośród przechodniów,jedziemy w kierunku centrum.

Słońce coraz niżej ale my również coraz bliżej celu.

     Mostem Arpad...

       ...dojeżdżamy na Wyspę Małgorzaty i mamy teraz krótki relaks przy fontannie.

    Wyjeżdżamy stąd z zamiarem powrotu w następny dzień.

                         Jedziemy naddunajskim bulwarem i na widnokręgu wznosi się Wzgórze Gellerta...

   ..a po drugiej stronie majestatyczny gmach węgierskiego parlamentu.

    Most Łańcuchowy Szechenyiego coraz bliżej...

    ..a w oddali Katedra św Stefana,którą również bedziemy podziwiać jutro.

Po zjeździe z bulwarów,wspinamy się przez parkowe wzgórze...

...i docieramy do naszego hotelu,położonego niedaleko Wzgórza Gellerta.

    Po późnym obiedzie i odpoczynku,wybrałem się na nocną wędrówkę po Budapeszcie.Jest on piękny w dzień a nocą jest bajeczny i jest to dla mnie najpiękniejsze z miast,które widziałem pomiędzy Nowosybirskiem a Phoenix w Arizonie oraz pomiędzy Helsinkami a Casablanką!

                        Wzgórze Gellerta nocą wygląda również wspaniale.


Dzień szósty  Zwiedzanie Budapesztu

1.Długość trasy:40 km

2.Czas przejazdu: ok 7 godz

3.Trasa przejazdu w formacie GPX

 
Po śniadaniu ruszamy w dół z naszego hotelu połżonego na wzgórzu...

...i docieramy do Mostu św.Elżbiety a na drugim brzegu Dunaju Katedra św.Stefana do której dotrzemy po paru godzinach.

    Po wjeździe na wzgórze Taban,jesteśmy w pięknym parku i mamy cudowny widok na Zamek Królewski w Budapeszcie,górujący nad stolicą Węgier.

                        Tutaj też ustawoino pomnik upamietniający zryw rewolucyjny Węgrów z 1956 roku,krwawo stłumiony przez sowieckie wojska.

   Z parku gdzie trenują węgierskie lekkoatletki,mamy widok na Wzgórze Gellerta.

Zjeżdżamy ponownie na naddunajskie bulwary i jedziemy obok Wzgórza Zamkowego,gdzie wznosza się ogrody w kompleksie parkowym Varket Bazar.

                        Naprzeciwko tego wspaniałego kompleksu zamkowego,stoi pomnik wybitnego węgierskiego architekta Miklosa Ybla.

    Dojeżdżamy do Mostu Łańcuchowego Szechenyiego z potężnymi lwami przy wjeździe

   Być w Budapeszcie i nie przejechać się przez ten most?!

        I jedziemy po krótkim namyśle na stronę Pesztu,gdzie przed nami reprezentacyjne hotele i piękne secesyjne budynki...

                       ...a do Budy wracamy środkiem mostu.

    Teraz naszym celem jest Wzgórze Zamkowe na którym majestatycznie wznosi się Baszta Rybacka i Kościół św.Macieja.

                        Po dotarciu do Wzgórza Zamkowego,zapinamy rowery....

     ..i udajemy sie na potężny Plac Świętej Trójcy,wypełniony tłumem turystów.Rozpościera się stąd cudowny widok na Dunaj,parlament i historyczną część Pesztu.Stoi tutaj również konny pomnik św.Stefana,Króla i Patrona Węgier.

                        Wejście do Kościoła Macieja a oficjalnie Najświętszej Maryji Panny jest płatne.Podobnie będzie póżniej przy wejściu do Katedry św.Stefana/20-30 zł/.Ciekaw jestem jak rozwiązują wejście na Msze Święte?

                        W tej cudownej gotyckiej świątyni byli koronowani węgierscy królowie a w czasie muzułmańskiej niewoli,został zamieniony na meczet.Dziesiejszy jej wygląd to efekt 25 lat rekonstrukcji w XIX wieku.

                        Po zakończeniu zwiedzania świątyni...

    ,..zjeżdżamy ze Wzgórza Zamkowego na bulwary i  ruszamy na dalsze zwiedzanie.

    Budynek węgierskiego parlamentu z każdego ujęcia prezentuje się okazale.

    Ścieżką rowerową biegnącą przy bulwarach....

   ...dojeżdżamy na Most Małgorzaty....

    ...skąd bez trudu przedostajemy się na Wyspę Małgorzaty,leżącą pośrodku Dunaju.Tutaj czas na kawę i langosza,który przypomina niektórym czasy z dzieciństwa,z wakacji na Węgrzech.

                        Ruszamy po odpoczynku a po drodze mijamy ruiny romańskiego kościoła Franciszkanów.
   
Po wyjeździe z Wyspy Małgorzaty,wjeżdżamy na Most Arpada,skąd obserwujemy brzegi wyspy i opadające lustro Dunaju.

    Ponownie jesteśmy na bulwarach  Dunaju,ale po stronie Pesztu.....

                       ..tutaj jak po stronie Budy,nawet szkoły wyglądają jak muzea!

   Dojeżdżamy w pobliże Varosliget-najstarszego parku miejskiego Budapesztu,na Plac Bohaterów.Mamy tutaj Muzeum Sztuki z monumentalnymi kolumnami....

     ...a centralnym punkcie placu Kolumna Tysiąclecia ze słynnymi wodzami węgierskimi na cokole.

    Na półkolistej kolumnadzie podziwiamy również historyczne postacie węgierskich wodzów.

    Obok Placu Bohaterów na wyspie znajduje się Zamek Vajdhunyad,gdzie mieści się Ministerstwo Rolnictwa...

    ...a to następna część tego zamku.

    Przy wejściu na tereny tego potężnego parku,stoi niezwykłe Muzeum Etnograficzne...

   ...gdzie na dwóch stykających się wzgórzach,znajduje się kwiecisty ogród.

   Z Placu Bohaterów,jedziemy reprezentacyjnymi ulicami Budapesztu w kierunku Parlamentu z charakterystyczną kopułą widoczną z daleka.

                        Dojeżdżamy na Plac Kossutha,gdzie po jednej stronie mamy neobarokowy budynek dawnego Muzeum Etnograficznego....

    ...a po drugiej stronie gmach Węgierskiego Parlamentu.

   To monumentalny pomnik przywódcy węgierskiego powstania w 1848 roku Lajosa Kossutha od,którego imienia nosi nazwę ten ogromny plac przed parlamentem.Jest tutaj zakaz jazdy rowerami ale z braku czasu przekraczamy przepisy...

   ... i przenosimy się na przeciwległe skrzydło parlamentu pod konny pomnik księcia Franciszka Rakocziego II .

   Czasu mamy coraz mniej a na placu kolejny poteżny pomnik.Więc jedziemy pod pomnik Istvana Tiszy,węgierskiego premiera zamordowanego przez zbuntowanych żołnierzy.

    Jedziemy z drugiej strony parlamentu aby go zabaczyć z bliska od strony Dunaju...

    ...tutaj spotkanie z węgierskim poetą JosefemAttilą...

    ...i piękna panorama Wzgórza Zamkowego.

    Spod parlamentu,jedziemy przez ulice pełne gmachów rządowych i banków...

                       ...mijamy Pałac Węgierskiej Giełdy...

    ..i docieramy na Plac Wolności.

    Tutaj na tle imponującej fontanny,która otwiera się,gdy wchodzimy do jej wnętrza,ustawiono Pomnik Niemieckiej Okupacji.Pomnik jest przedmiotem kontrowersji a sprowadza się do zagłady Żydów.

                       Niedaleko od Placu Wolności,prosty drewniany krzyż upamiętniający Traktat Trianon,który Węgry uważają za upokorzający,bo pozbawił ich 2/3 ludności,dostępu do morza,prawa do powszechnej służby wojskowej itd

                        Po drodze kolejny pomnik,tym razem barona Josefa Eotvosa,węgierskiego poety i myśliciela.

   Jedziemy dalej przez rządowe dzielnice.Tutaj mijamy dawny budynek Węgierskiego Banku a teraz znajduje się w nim Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

   Jesteśmy ponownie przy Moście Łańcuchowym,tym razem po stronie Pesztu.....

    ..i jedziemy po krótkim odpoczynku Promenadą Dunabe w kierunku Mostu Elżbiety w pobliżu którego znajduje się Katedra św.Stefana.

    Zatrzymujemy się przy odrestaurowanej sali koncertowej Vigado,gdzie skupia się zycie muzyczne Pesztu.

                       ..a z dala pojawia się nowoczesna bryła Hotelu Mariot.

    Na Placu Mihály'ego Vörösmartyego ,węgierskiego poety,jego monumentalny pomnik....

                   ..a w tle ulicy Fashion kopuła Pałacu Anker.

                       Na Placu Szervita mijamy Kościół św.Anny...

    ..a że czasu na zwiedzanie mamy coraz mniej,to pędzimy ścieżką rowerową na czerwonych światłach.

     Jesteśmy przy budynku Węgierskiej Opery Narodowej...

   ..i pędząc historycznymi ulicami Pesztu,widzimy w tle kopuły Wielkiej Synagogi.

                 Niedaleko stąd znajduje się Katedra św.Stefana,do której zmierzaliśmy przez cały dzisiejszy dzień.Ustawiamy się w kolejce po bilety...

.   ...i jesteśmy w tej cudownej świątyni.

                       ...gdzie znajdują się relikwie św.Stefana a ich burzliwe losy są opisane po polsku.

                       Trafiamy na koncert organowy,więc w świątyni panuja nastrój zadumy w przeciwieństwie do tego co obserwowaliśmy w Katedrze św.Szczepana we Wiedniu.

   Po wyjściu z katedry,przedzieramy się przez deptak pełny turystów...

    ..i przez Most Szechenyiego przejeżdżamy poraz ostatni przez Dunaj...

  ... a następnie tunelem pod Wzgórzem Królewskim,przedostajemy się na ostatnią chwilę do naszego hotelu...

                        ..gdzie montujemy rowery na platformie i jesteśmy gotowi do powrotu do Mielca.

    W restauracji czeka na nas ostatni posiłek.Było to pełne wrażeń sześć dni podróży,przez trzy europejskie stolice.Po obrobieniu i opisaniu prawie tysiąca zdjęć oddaję Wam tą relację z nadzieją,że wyruszycie w nasze ślady,razem z Biurem Podróży Tu i Tam,które ma w planie tą wyprawę umieścić w swoim grafiku imprez na 2027 rok.