W 90 tą rocznicę przedstawienia przez ówczesnego Ministra Skarbu Eugeniusza Kwiatkowskiego,planu budowy Centralnego Okregu Przemysłowego,wyruszyliśmy z Mielca szlakiem miast,które dzięki tej śmiałej inicjatywie,odmieniło życie tysięcy Polaków.Oprócz budowy portu Gdynia,powstałe w Mielcu,Stalowej Woli.Lublinie czy Radomiu zakłady przemysłowe,rolnicze i badawcze,zbudowały podwaliny pod nowoczesną polską gospodarkę oraz wydżwignęły z biedy miliony Polaków.Nasi przodkowie po 123 latach niewoli,mieli wizję Polski mogącej konkurować z Niemcami.Rosjanami i innymi sąsiadami.A gdy kilka lat temu,powstawał plan Centralnego Portu Komunikacyjnego,współczesna polska "elita polityczna" bredziła o gigantomanii.
Wyprawa odbywała się pod Honorowym Patronatem Marszałka Województwa Podkarpackiego Władysława Ortyla i przy wsparciu finansowym Starowstwa Powiatowego w Mielcu oraz władz Miasta Mielca.
Pierwszy dzień:Mielec-Stalowa Wola
1.Długość trasy;84 km
2.Czas przejazdu;ok 7 godz
Wczesnym porankiem uczestnicy wyprawy,zebrali się na dziedzińcu Muzeum Historii Fotografii "Jadernówka",żegnani przez członków Stowarzyszenia Trasy Rowerowe Mielec.
Po drodze zatrzymujemy się przed budynkiem dyrektora PZL Wytwórni Płatowców,wybudowanej w stylu Art Deco...
...a następnie jedziemy do SSE,gdzie obecnie znajdują się siedziby kilkudziesięciu zakładów a gdzie ramach COP, powstała PZL Wytwórnia Płatowców Nr.2 i gdzie montowano legendarne bombowce PZL P-37B "Łoś".Współcześni Mielczanie powinni pamiętać o tym,że w ramach COP powstało duże osiedle mieszkaniowe,lotnisko,szpital,łącznica kolejowa,droga do Kolbuszowej,ujęcie wody w Szydłowcu,no i oczywiście FKS Stal Mielec.Uroczystego otwarcia fabryki dokonał 13 czerwca 1939 roku Prezydent RP Ignacy Mościcki oraz Eugeniusz Kwiatkowski,twórca koncepcji COP-u.A my 13 czerwca 2026 roku wrócimy szczęśliwie z powrotem do Mielca!
Po wyjeździe z Mielca zatrzymujemy sie na pierwszy odpoczynek przed Grochowem.
Mijamy kolejne pomieleckie wioski a w Piechotach,żegna nas Św.Florian w wysychającym stawie.
Za Piechotami kolejny odpoczynek w cieniu drzew. a w tle kościół w Zachwiejowie,gdzie jeździmy od paru lat aby uczcić pamięć żołnierza pochodzącego z tej parafii,który walczył w Bitwie pod Monte Cassino.
...przejeżdżamy przez Smykle,gdzie po funkcjonującym kiedyś wiejskim sklepiku pozostało tylko wspomnienie.
Żegnamy się z Zachwiejowem,mijając stację przeładunkową lini szerokotorowej,biegnącej tutaj z Ukrainy.
...którą docieramy do Skopania,gdzie mieści się obecnie Fabryka Firanek Wisan a w ramach COP powstał tutaj zakład Spółki akcyjnej Pabianickich Wyrobów Bawełnianych "Krusche i Ender"
Nasz barwny peleton przemieszcza się wśród sielankowych wiejskich krajobrazów,ukwieconych łąk i zadbanych posesji.
..a nad stawem posiłek i usuwanie awarii roweru.
Tutaj zatrzymujemy się przy bramie,gdzie w głębi znajduje się huta która funkcjonowała w ramach COP jako Zakłady Południowe.To tutaj też przez wojną,ropoczęto produkcję haubic 100 mm.
Wkrótce znajdujemy się u celu podróży tego dnia.Docieramy do byłych warsztatów szkolnych,gdzie obecnie znajduje się siedziba Muzeum Centralnego Okręgu Przemysłowego.W sobotę muzeum jest nieczynne ale na naszą prośbę,kierownictwo muzeum oddelegowało specjalnie dla nas swojego pracownika,który ze swadą i znajoomością rzeczy,oprowadzał na po kolejnych ekspozycjach tego niecodziennego muzeum.Dziękujemy!
W drodze do Hotelu Stal jedziemy przez miasto,które 90 lat temu nie istniało na mapie Polski a powstało dzięki Centralnemu Okręgowi Przemysłowemu i jest dumne jak mijany husarz, wykonany przez Andrzeja Pityńskiego,twórcę monumentów poświęconych ludobójstwu na Wołyniu i zbrodni w Katyniu.
Film z pierwszego dnia wyprawy.
1.Długość trasy:100 km
2.Czas przejazdu:ok 8 godz
Po odpoczynku oraz śniadaniu w Hotelu Stal,żegnamy się z Piotrkiem i Danielą by pokonać najdłuższy odcinek naszej wyprawy.
Za Jastkowicami pierwszy odpoczynek bo upał dzisiaj będzie nam dokuczał niemal cały dzień.
W lesie smutna pamiątka po nieistniejącej osadzie leśnej Lipowiec,którą niemieccy zbrodniarze wykreślili z mapy naszego regionu.
Oprowadza nas po niej właściciel z żoną...
W Potoku Stanach odpoczynek przez Remizie OSP i kolejny monument upamiętniający,tragiczną historię tych ziem.
W Rzeczycy stacja PKP,więc Marcin ma kolejną fotkę.
Mijamy Owczarnię...i cały czas z górki i pod górkę.Przepiękne krajobrazy wynagradzają nam wylany pot i zmęczenie.
....dojeżdżamy do Kraśnika i zatrzymujemy się przy pieczołowicie odnowionym kościele p.w Najświętszej Maryji Panny.
Obiad tym razem w Kraśniku,bo do Lublina pozostało nam jeszcze ok 30 km.To tutaj powstała w ramach COP Fabryka Amunicji a dzisiaj funkcjonuje Fabryka Łożysk Tocznych
Kto miał nadzieję,że za Kraśnikiem będzie bardziej płasko,to ją stracił już przy wyjeździe z miasta.
Z dala od wsi cmentarz wojenny,gdzie leżą żołnierze rosyjscy i austriaccy,czyli kiedyś nasi okupanci.Cmentarz jest zadbany,na obelisku wygasłe znicze...Powinni to zobaczyć Ukraińcy,którzy do dzisiaj nie pozwalają godnie pochawać tysięcy naszych rodaków okrutnie zamordowanych na Podolu i Wołyniu przez barbarzyńców z UPA i OUN.
Tutaj napotkana grupka mieszkańców robi nam zdjęcie wśród maków...
Jadąc pareset metrów ścieżką rowerową nad brzegami zalewu,docieramy do Hotelu pod Kasztanami,gdzie czeka nas zasłużony odpoczynek,po jednym z najcięższych etapów naszej wyprawy.
Film z drugiego dnia wyprawy.
Trzeci dzień Lublin-Wąwolnica
1.Długość trasy: 61 km
2.Czas przejazdu:ok 5 godz
W tym klimatycznym hotelu na Zalewem Zemborzyckim,wypoczywaliśmy po najdłuższym etapie naszej wyprawy.Stąd też wyruszamy na najkrótszy odcinek ale za to niezwykle ciekawy.
Po wyjeździe z zalewu,jedziemy nad brzegami Bystrzycy...i szkoda,że ten ciąg ścieżek aż do centrum Lublina nie ma takiej jak tutaj nawierzchni,tylko trzykrotnie droższe,wykonane z kostek.
Ogród Saski graniczy z Krakowskim Przedmieściem,którym dojeżdżamy do Placu Litewskiego,gdzie stoi pomnik Józefa Piłsudskiego.
Będąc w Lublinie,trzeba koniecznie odwiedzić wspaniałą barokową Katedrę św Jana Chrzciciela i św.Jana Ewangelisty
Kolejnym naszym punktem wędrówki po Lublinie,jest stare miasto,gdzie przedostajemy się przez Bramę Krakowską
Na zwiedzanie odnowionego zamku,gdzie dzisiaj znajduje się muzeum a po wojnie była UB-ecka katownia niestety mamy za mało czasu.
...niestety zwariowała mi nawigacja i zamiast Aleją Solidarności,wyjeżdżamy z Lublina Aleją Kraśnicką.
...a w Jastkowie zatrzymujemy się w parku otaczającym Pałac Budnych,gdzie obecnie mieści się Urząd Gminy
Mamy tego dnia piękne krajobrazy,mamy również wąwozy,tak charakterystyczne dla Kazimierza nad Wisłą w kierunku którego zmierzamy.
W Czesławicach zatrzymujemy się aby oglądnąć zespół pałacowy.Okazuje się,że jak w wiekszości tego typu obiektów,przejętych przez prywatnych właścicieli,możemy to co pozostało po naszych przodkach,oglądnąć przez zamkniętą bramę.Dostępne są natomiast "obiekty" po byłym PGR!Ten obraz,to efekt uwłaszczenia się komunistycznych i SB eckich elit a latach 90 tych.
Film z trzeciego dnia wyprawy.
Czwarty dzień:Wąwolnica-Pionki
1.Długość trasy:89 km
2.Czas przejazdu:ok 8 godz
Wyjeżdżając z Wąwolnicy,wstępujemy po drodze do położonej na wzgórzu Bazyliki św Wojciecha.To w tej miejscowości doszło do historyczego porozumienia Batalionów Chłopskich i Armii Ludowej.A gdy partyzanci nie złożyli broni,to zbrodniarze z UB spalili ponad 100 domów i zamordowali 120 osób.
,..które dają nam komfort na odpoczynek.Tutaj za Witoszynem mamy jedno z ostatnich uciążliwych podjazdów...
Stoi przy drodze w Skowieszynku krzyż o którym piękną piosenkę,napisał Klenczon a który przeszkadza w naszym polskim krajobrazie, oszalałym z nienawiści do cywilizacji łacińskiej rodzimym postępowcom oraz "inżynierom i doktorom" z Sudanu,Libii czy Pakistanu,którzy podbijają nasz kontynent.
Pierwszym punktem naszego pobytu w tym pełnym od tłumu turystów miasteczku,jest kościół św Bartłomieja i Jana Chrzciciela,który na szczęście jest otwarty...
Na wspinanie sie do ruin zamku nie mamy czasu.Jest więc czas na indywidualne zwiedzanie rynku i okolic...i na kawę,gdy ktoś jak ja jest tu po raz kolejny.
Za Bochotnicą wjeżdżamy w ścieżkę rowerową.I znowu mieli tutaj gest...bo "pieniądzę z junii"!.Dlatego też zamiast trzykrotnie tańszej nawierzchni asfaltowej,wykonano 10 km kostką,po której jeździ się fatalnie.
Przy wjeździe do centrum na wzgórzu kościółek p.w Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i pomnik św Nepomucena.
Żegnamy Puławy i przeprawiamy się na drugą stronę Wisły
Po wspięciu się na Górę Puławską,wjeżdżamy w lasy....
Mieliśmy szczęście dotrzeć tutaj pół godziny przed zamknięciem!Teraz możemy z dumą powiedzieć,że stąpaliśmy dróżkami po których spacerował Kochanowski i jego ukochana córka Urszula.
Wyjeżdżamy z Czarnolasu,gdzie też wreszcie po 30 paru kilometrach spotkaliśmy sklep i mogliśmy w ten upalny dzień kupić napoje.
...i po wyjeździe z lasy wjeżdżamy do Pionek,gdzie czeka nas zasłużony odpoczynek w Hotelu Imperium i smaczny posiłek.
Dzień piąty Pionki-Radom
1.Długość trasy:75 km
2.Czas przejazdu: ok 6 godz
Przy wyjeździe z miasta,postój przy przyjeździe kolejowym...a Marcin ma kolejny skalp-czyli fotografie przejeżdżającego pociągu.
Jadąc przez puszczę,mijamy w niej leśne osady jak Augustów.
Za Augustowem wjeżdżamy w Szlak Rowerowy Bartodzieje-Czarnolas.Szlak wywyznaczono...tylko zapomniano zadbać o stan leśnych dróg.
W Bartodziejach,dojeżdżamy do Dorzecza Radomki,które charakteryzuje się wieloma stawami,urządzeniami wodnymi i niespotykaną siecią potoków.
Dojeżdżamy do Taczowa...
Miejscowe władze zrobiły z tego atrakcję turystyczną.Może i my w mieście bez zabytków,pomyślimy o wykorzystaniu tego,że mieliśmy w swoich dziejach Hetmana Koronnego Mikołaja Mieleckiego,który walczył z Iwanem Groźnym a jedynym jego śladem w dziejach miasta jest Gryf w herbie i na mieleckim rynku.
Nasz hotel położony jest w centrum miasta,więc po obiedzie krótka przejażdżka po mieście....
....aby utrwalić te ważne dla historii miasta obrazki.
Film z piątego dnia wyprawy.
Długość trasy:77 km
Czas przejazdu:ok 7 godz
..i podjeżdżamy pod Katedrę Opieki Najświętszej Maryji Panny
Jedziemy przez Radom ciekawymi ścieżkami rowerowymi,połączonymi przez wiadukty.
...i po dojechaniu do zabudowań,będziemy jechać przez małe mazowieckie osady,zagubione w lasach i bezkresie mazowieckiego krajobrazu.
Na wzgórzu zwiedzamy Zamek Biskupów Krakowskich...
Niestety Prędocin to przykład polskich wiosek,które wymierają na naszych oczach.Tutaj co trzeci dom jest niezamieszkały.
W Krzyżanówce wstępujemy do kolejnego parku dworskiego,gdzie wita nas właścicielka i pies,która prowadzi w byłym dworze agroturystykę.
...i docieramy do Wólki Bałtowskiej.. Po dojechaniu do Zajeźdu pod Jarem,podejmują nas smacznym obiadem i możemy odpocząć,po kolejnym dniu bajecznej podróży przez Polskę.
Kardynał Stefan Wyszyński na pomniku żegna nas i wyprosił,piękny dzień w czasie przejazdu przez Mazowsze a później przez Ziemię Świętokrzyską.
Zajeżdżamy na koniec pod Łucznik Park,gdzie w ramach COP u rozbudowano fabrykę broni a gdzie również produkowano rowery.
Radom
Jadąc prawie 15 km świetnymi asfaltowymi ścieżkami,mijamy Sołtyków,Zenonów i dojeżdżamy do Gębarzowa.Co charakterystyczne w tym regionie,wszystkie te wioski w pobliżu dużych miast są zasobne i zadbane...ale im dalej,to sami zobaczycie!
Jadąc prawie 15 km świetnymi asfaltowymi ścieżkami,mijamy Sołtyków,Zenonów i dojeżdżamy do Gębarzowa.Co charakterystyczne w tym regionie,wszystkie te wioski w pobliżu dużych miast są zasobne i zadbane...ale im dalej,to sami zobaczycie!
...i po dojechaniu do zabudowań,będziemy jechać przez małe mazowieckie osady,zagubione w lasach i bezkresie mazowieckiego krajobrazu.
Na wzgórzu zwiedzamy Zamek Biskupów Krakowskich...
Niestety Prędocin to przykład polskich wiosek,które wymierają na naszych oczach.Tutaj co trzeci dom jest niezamieszkały.
W Krzyżanówce wstępujemy do kolejnego parku dworskiego,gdzie wita nas właścicielka i pies,która prowadzi w byłym dworze agroturystykę.
....a dla takich widoków warto wsiąść na rower i udać się tam,gdzie drogi dla samochodów niezbyt przyjazne!
Pędzimy jak szaleni w dół...
Aby Was zachęcić do wybrania się do tej ciekawej miejscowośći między górkami,prezentuję parę fotek z popołudniowego objazdu....
...tylko uważajcie na dinozaury,które okazuje się że nie wymarły,jak zapewniała Premier Kopacz
Bałtów
Dzień siódmy:Bałtów-Przybysławice
1.Długość trasy:69 km
2.Czas przejazdu:ok 7 godz
3.Trasa przejazdu w formacie GPX
Wczoraj był jeden z najłatwiejszych dni wyprawy a dzisiaj żarty się skończyły,bo Ziemia Świętokrzyska to podjazd,trochę z górki i znowu podjazd...i tak prawie cały czas do miejsca noclegu.
Przez Bałtów położony pomiędzy górkami a leżący w dolinie Kamiennej,jedziemy ścieżką rowerową ...
Przez Bałtów położony pomiędzy górkami a leżący w dolinie Kamiennej,jedziemy ścieżką rowerową ...
...wjeżdżamy na teren Rezerwatu P:rzyrody Ulów.
Na chwilę sie wypłaszczyło...
Tutaj zajeżdżamy pod zamkniętą bramę Dworu Amelii.Dzwonimy i po chwili brama się otwiera.Mało tego!Wychodzi nam na przeciwko Pani menager,która jest odpowiedzialna za funkcjonowanie tego dworku a dzisiaj miejsca na wesela z pokojami gościnnymi.I tutaj pozwolę sobie na szerszy komentarz.W całej Polsce można spotkać podobne dworki,które zostały przejęte przez cwaniaków,którzy uczynili sobie z nich "prywatny folwark".Tutaj jest inaczej!Nie dość,że obecni właściciele tego pięknego dworku z otaczającym go parkiem,wyprowadzili go z ruiny do tego obecnego wyglądu,to oprócz wesel,odbywają sie tutaj "Dworskie spotkania mistrzów" z artystami i innymi ciekawymi ludźmi.Mało tego!Właściciele tego dworku,przejęli w Ćmielowie ruiny zamku w 2022 roku.Dzisiaj zobaczymy tam resturację która była w trakcie rozruchu oraz na wyspie ruiny grodziska.Oprócz restauracji będzie tam również muzeum historyczne,połączone z ekspozycją gitar z autografami światowej sławy artystów.Jakby tego było mało,to Państwo Zarębscy organizują w Ćmielowie w okresie letnim.trzy duże wydarzenia muzyczne z udziałem polskim i europejskich sław muzycznych!Takich włąścicieli upadłych dworków chcemy i podziwiamy!
Tuż z Dworem Amelii,znajduje sie odnowiona Stara Gorzelnia z zabudowaniami mieszkalnymi a my podążamy Szlakiem Krzemienia Pasiastego i wjeżdżamy w las.
Zajeżdżamy pod Zamek w Ćmielowie,gdzie wstępujemy do nowo otwartej restauracji i podziwiamy odnowione otoczenie zamku.
Zerknijcie na zbliżające się imprezy muzyczne i wybierzcie się na weekend w ten piękny zakątek Polski.
W centrum Ćmielowa zatrzymujemy się w parku,gdzie niezwykła fontanna przedstawiająca historię tego miasteczka w tym jednym obrazie...
Ćmielów
Za Ćmielowem zaczynają się prawdziwe górki, z którymi będziemy się zmagać ponad 30 km aż do ruin Zamku Krzyżtopur.
Za Ćmielowem zaczynają się prawdziwe górki, z którymi będziemy się zmagać ponad 30 km aż do ruin Zamku Krzyżtopur.
...a tego najcięższego dnia naszej podróży,dwójka uczestników ma infekcję żołądkową,która groziła interwencją pogotowia ratunkowego.Na szczęście skończyło się pchaniem rowerów pod kolejne wzgórza.
Przez Bramę Warszawską przedostajemy się do historycznego centrum Opatowa.Niestety znajdująca się na wzgórzu Kolegiata p.w św Marcina Biskupa jest zamknięta i możemy do jej wnętrza zaglądnąć tylko przez kratę.
Za Ujazdem aby uciec od ruchliwej drogi Nr 758,jedziemy ponownie Szlakiem Architektury Obronnej.Po dojeździe do Kujaw...
Niestety nawierzchnia drogi nie różni się wiele od tej szutrowej,po której prowadził szlak rowerowy.
Przed podjazdem do centrum Klimontowa krótki odpoczynek...
..na rynku w Klimontowie zakupy,bo dzisiaj mamy "zieloną noc"...Adamczowice to ostatnia miejscowość prze Dworem na Wichrowym Wzgórzu,gdzie czeka nas obiadokolacja i nocleg...
..i dojeżdżamy do klimatycznego miejsca jakim jest Dwór na Wichrowym Wzgórzu,gdzie czekają na nas z posiłkiem i miejscem na wieczorne spotkanie przy ognisku.
1.Długość trasy:7o km
2.Czas przejazdu:ok 6 godz
Rano obudziła nas ulewa.Przeczekaliśmy najgorsze i wyruszyliśmy po ponad dwóch godzinach oczekiwania.Dwór na Wichrowym Wzgórzu polecamy na weekendowy wypad a też jako miejsce ciekawych koncertów.
| Żegnamy Przebysławice przy ciągle padającym deszczu... |
..i choć nie pada,to przezorni zabezpieczyli głowy,buty oraz sakwy.
W Byszowie na sugestię Zbyszka,który zna te tereny na pamięć,wstępujemy do Parku Katyńskiego,gdzie upamiętniają sowiecką zbrodnię na polskich oficerach i ofiary tragedii pod Smoleńskiem.
Jest sobota,więc jedziemy przez niemal puste centrum Koprzywnicy.Mijamy Ogród Cystersów,którzy pjawili się tutaj w XII wieku.Zakon ten był znany z rozwoju rolnictwa.Być może własnie dzięki nim ten region słynie z uprawy owoców i warzyw?!
To właśnie tutaj w XII wieku Ojcowie Cystersi rozpoczęli budowę romańskiej świątyni,która dzisiaj w wyniku mongolskich najazdów i innych tragicznych wydarzeń ma barokowe wnętrze.To własnia ta świątynia w Koprzywnicy ma najstarszą historię z tych kościłów jakie spotykaliśmy na swojej drodze przez naszą piękną Polskę.
W Chodkowie Nowym i okolicznych wioskach sady,sady...sady,imponujące zabudowania wiejskie oraz małe firmy.
Tego dnia trzykrotnie Marcin wyjmuje aparat a na dodatek,będzie miał przejazd mostem kolejowym przez Wisłę.
..i przejazd drogą,która kiedys prowadziła do promu.Miestety do Baranowa Sandomierskiego już sie tędy nie przedostaniemy,bo prom zlikwidowano rok czy dwa lata temu.
Słońca coraz więcej a my jedziemy wąskimi dróżkami przy Wiśle a z dala widać tereny po byłej kopalni siarki.
Jedziemy przy wale a z dala teraz widoczne rurociągi,odprowadzające ciepła wodę z Elektrowni w Połańcu.
..a następnie docieramy przez Malinie do miejsca w Chorzelowie,gdzie nad potokiem rozwiązujemy tutaj rajdy.Tym razem postanawiamy razem dojechać do centrum Mielca.
...a stąd niedaleko do Górki Cyranowskiej,gdzie postanowiliśmy wspólnie dojechać i podziękować sobie za osiem dni,fantastycznej podróży,podczas której przejechaliśmy 647 km.
Dziękuję Uli i Jankowi Brniakom za pomoc w dokumentacji fotograficznej wyprawy a Mateuszowi Dymkowi za filmowanie.

.jpg)

.jpg)
















.jpg)
















.jpg)





























































































