Znajdziecie tutaj opisy tras,które wiodą z Mielca do Tarn0brzega,Nowej Dęby,Kolbuszowej i Dębicy.Są również trasy,które zaprowadzą was prawie pod Ropczyce i Tarnów.Kilka tras prowadzi także na tereny pięknej Ziemi Świętokrzyskiej. Wszystkie informacje o kolejnych trasach i rajdach,które cyklicznie organizuję znajdziecie na moim fanpage'u https://www.facebook.com/TrasyroweroweMielec
W 90 tą rocznicę przedstawienia przez ówczesnego Ministra Skarbu Eugeniusza Kwiatkowskiego,planu budowy Centralnego Okregu Przemysłowego,wyruszyliśmy z Mielca szlakiem miast,które dzięki tej śmiałej inicjatywie odmieniło,życie tysięcy Polaków.Oprócz budowy portu Gdynia,powstałe w Mielcu,Stalowej Woli.L:ublinie czy Radomiu zakłady przemysłowe,rolnicze i badawcze,zbudowały podwaliny pod nowoczesną polską gospodarkę oraz wydżwignęły z biedy miliony Polaków.Nasi przodkowie po 123 latach niewoli,mieli wizję Polski mogącej konkurować z Niemcami.Rosjanami i innymi sąsiadami.A gdy kilka lat temu,powstawał plan Centralnego Portu Komunikacyjnego,współczesna polska "elita polityczna" bredziła o gigantomanii.
Wyprawa odbywała się pod Honorowym Patronatem Marszałka Województwa Podkarpackiego Władysława Ortyla i przy wsparciu finansowym Starowstwa Powiatowego w Mielcu oraz władz Miasta Mielca.
Wczesnym porankiem uczestnicy wyprawy,zebrali się na dziedzińcu Muzeum Historii Fotografii "Jadernówka",żegnani przez członków Stowarzyszenia Trasy Rowerowe Mielec.
Po drodze zatrzymujemy się przed budynkiem dyrektora PZL Wytwórni Płatowców,wybudowanej w stylu Art Deco...
...a następnie jedziemy do SSE,gdzie obecnie znajdują się siedziby kilkudziesięciu zakładów a gdzie ramach COP powstał PZL Wytwórnia Płatowców Nr.2,gdzie montowano legendarne bombowce PZL P-37B "Łoś".Współcześni Mielczanie powinni pamiętać o tym,że w ramach COP powstało duże osiedle mieszkaniowe,lotnisko,szpital,łącznica kolejowa,droga do Kolbuszowej,ujęcie wody w Szydłowcu no i oczywiście FKS Stal Mielec.Uroczystego otwarcia fabryki dokonał 13 czerwca 1939 roku Prezydent RP Ignacy Mościcki oraz Eugeniusz Kwiatkowski,twórca koncepcji COP-u.A my 13 czerwca 2026 roku wrócimy szczęśliwie z powrotem do Mielca!
Po wyjeździe z Mielca zatrzymujemy sie na pierwszy odpoczynek przed Grochowem.
Mijamy kolejne pomieleckie wioski a w Piechotach,żegna nas Św.Florian w wysychającym stawie.
Za Piechotami kolejny odpoczynek w cieniu drzew. a w tle kościół w Zachwiejowie,gdzie jeździmy od paru lat aby uczcić pamięć żołnierza pochodzącego z tej parafii,który walczył w Bitwie pod Monte Cassino.
Jedziemy przez Zachwiejów...
...przejeżdżamy przez Smykle,gdzie po funkcjonującym kiedyś wiejskim sklepiku pozostało tylko wspomnienie.
Żegnamy się z Zachwiejowem,mijając stację przeładunkową lini szerokotorowej,biegnącej tutaj z Ukrainy.
Z Knap podążamy na skróty polną drogą w kierunku Skopania.
Przez Wolę Baranowską jedziemy bezpieczną ścieżką rowerową,...
...którą docieramy do Skopania,gdzie mieści się obecnie Fabryka Firanek Wisan a w ramach COP powstał tutaj zakład Spółki akcyjnej Pabianickich Wyrobów Bawełnianych "Krusche i Ender"
Jedziemy przez Skopanie,gdzie trwa teraz remont linii kolejowej...
....mijamy Skopanie...
...i dojeżdżamy do Dąbrowicy,gdzie żegnamy się z częścią kolegów,którzy nas odprowadzali z Mielca a Piotrek i Daniela,jadą dalej z nami do Stalowej Woli.
Nasz barwny peleton przemieszcza się wśród sielankowych wiejskich krajobrazów,ukwieconych łąk i zadbanych posesji.
Drogami o świetnej nawierzchni docieramy do Ślęzaków.
Przekraczamy Trześniówkę...
...i z uśmiechami na twarzy jedziemy w ten piękny słoneczny,czerwcowy dzień.
...a w bogatych Jadachach wita nas bociek.
Nasz kolega Marcin zafascynowany kolejami,może sobie wreszcie zrobić pamiątkową fotkę!
Przez leśne skrawki...
...docieramy do wsi,gdzie znowu mamy bocianie przywitanie.
Mijamy Cygany....
...i wjeżdżamy na tereny po byłej kopalni siarki "Jeziórko"
Jedziemy przez Stale...
..ukryte wśród zagajników i zieleni.
Mamy też na obrzeżach lasu,budowę nowego osiedla.
Na terenie byłej kopalni jedziemy obok ruin biurowców i urządzeń przemysłowych....
...oraz przy solarnej elektrowni,ciągnącej sie kilkaset metrów.
Upał zaczyna coraz bardziej doskwierać.Więc czas na odpoczynek...
..a nad stawem posiłek i usuwanie awarii roweru.
W drodze do Grębowa,krótki odcinek na poboczu ruchliwej drogi Tarnobrzeg-stalowa Wola...
...ale wkrótce znowu cisza i spokój.
Mijamy Grębów i przekraczamy most na Łęgu...
...i mkniemy poboczem przez Jamnicę.
Teraz bocznymi dróżkami,jedziemy przez Jamnicę...
...i wjeżdżamy w las...
...gdzie bogate zabudowania i siedziby małych firm.
W lesie krótki odpoczynek a więc tradycyjnie-jedni rozmawiają a drudzy.... patrzą w telefony!
Darek zna te lasy jak nikt...
...i doprowadza nas do granic Stalowej Woli.
Tutaj zatrzymujemy się przy bramie,gdzie w głębi znajduje się huta która funkcjonowała w ramach COP jako Zakłady Południowe.To tutaj też przez wojną ropoczęto produkcję haubic 100 mm.
Wkrótce znajdujemy się u celu podrózy tego dnia.Docieramy do byłych warsztatów szkolnych,gdzie obecnie znajduje się siedziba Muzeum Centralnego Okręgu Przemysłowego.W sobotę muzeum jest nieczynne ale na naszą prośbę,kierownictwo muzeum oddelegowało specjalnie dla nas swojego pracownika,który ze swadą i znajoomością rzeczy,oprowadzał na po kolejnych ekspozycjach tego niecodziennego muzeum.Dziękujemy!
W drodze do Hotelu Stal jedziemy przez miasto,które 90 lat temu nie istniało na mapie Polski a powstało dzięki Centralnemu Okręgowi Przemysłowemu i jest dumne jak mijany husarz wykonany przez Andrzeja Pityńskiego,twórcę monumentów poświęconych ludobójstwu na Wołyniu i zbrodni w Katyniu.
Jedziemy przez Park Krajobrazowy Lasy Janowskie i mijamy kolejne leśne stawy.
Dojeżdżamy do położonego w lesie Malińca...
...gdzie domki wypoczynkowe i nowoczesne budynki mieszkalne.
Po wyjeździe z lasów wjeżdżamy do Potoczka...
,...gdzie odpoczynek i usuwanie kapcia.
Za Potoczkiem zaczynają się pierwsze podjazdy,bo jedziemy przez Roztocze.
Jak to na Roztoczu są tutaj "bida chałupki" a też bogate rezydencje.
W Potoku Stanach odpoczynek przez Remizie OSP i kolejny monument upamiętniający,tragiczną historię tych ziem.
W Rzeczycy stacja PKP,więc Marcin ma kolejną fotkę.
W Rzeczycy Kościelnej odpoczynek przy drewnianym kościółku,bo upał tego dnia nie ustaje.
Mijamy Owczarnię...i cały czas z górki i pod górkę.Przepiękne krajobrazy wynagradzają nam wylany pot i zmęczenie.
Do Kraśnika szalony zjazd w dół...
...i bocznymi uliczkami...
....dojeżdżamy do Kraśnika i zatrzymujemy się przy kościele p.w Najświętszej Maryji Panny,pieczołowicie odrestaurowanym.
Obiad tym razem w Krasniku,bo do Lublina pozostało nam jeszcze ok 30 km.To tutaj powstała w ramach COP Fabryka Amunicji a dzisiaj funkcjonuje Fabryka Łożysk Tocznych
Kto miał nadzieję,że za Kraśnikiem będzie bardziej płasko,to ją stracił już przy wyjeździe z miasta.
Przy wyjeździe z miasta,jedziemy tunelem pod S-19...
...przejeżdżamy przez przejazd kolejowy,kierując się w stronę lasu.
W lesie wjeżdżamy w Lubelską Drogę św Jakuba.
Po wyjeździe z lasu dojeżdżamy do Rudek,gdzie niestety mamy fatalną nawierzchnie drogi.
W Zakrzówku droga się polepsza...
...ale na krótko,bo czeka nas bajeczny skrót przez pola.
Z dala od wsi cmentarz wojenny,gdzie leżą żołnierze naszych rosyjskich i austriackich okupantów.Cmentarz jest zadbany,na obelisku wygasłe znicze...Powinni to zobaczyć Ukraińcy,którzy do dzisiaj nie pozwalają godnie pochawać tysięcy naszych rodaków okrutnie zamordowanych na Podolu i Wołyniu przez barbarzyńców z UPA i OUN.
Przez pola dojeżdżamy do Lipna.
Tutaj napotkana grupka mieszkańców robi nam zdjęcie...
...a my zgodnie z umową wspominamy o nich w swojej relacji.
Z górki wyjeżdżamy z Bystrzycy...
..i jak to na Lubelszczyźnie,będziemy jechać przez Kiełczewice Maryjskie...
...Kiełczewice Dolne i Górne!
Słońce chyli się ku zachodowi a my dopiero w Bystrzycy Nowej!
Mijamy luksusową Rezydencję...
...i meldujemy się w Bystrzycy Starej.
Od Bystrzycy,jedziemy cały czas w dół i błyskawicznie dojeżdżamy do Piotrowic.
Jeszcze jeden odpoczynek przez Lublinem...
...i w Osmolicach,grzęźniemy w zaroślach nad Bystrzycą....
...by po kilkunastu minutach,znowu wrócić na szlak.
Jest w Osmolicach na wzgórzu zaniedbany dwór...
..i jest pierwszy kierunek na Lublin!
Przez Osmolice Pierwsze mkniemy ścieżką rowerową...
...na której spotykamy rowerzystów wyjeżdżających znad zalewu do,którego my zmierzamy.
No i jesteśmy nad Zalewem Zemborzyckim!
Jadąc pareset metrów ścieżką rowerową nad brzegami zalewu,docieramy do Hotelu pod Kasztanami,gdzie czeka nas zasłużony odpoczynek,po jednym z najcięższych etapów naszej wyprawy.
W tym klimatycznym hotelu na Zalewem Zemborzyckim,wypoczywaliśmy po najdłuższym etapie naszej wyprawy.Stąd tez wyruszamy najkrótszy odcinek ale za to niezwykle ciekawy.
Jedziemy brzegami zalewu ścieżkami rowerowy w kierunku z dala widocznego Lublina.
Po wyjeździe z zalewu,jedziemy nad brzegami Bystrzycy...i szkoda,że ten ciąg ścieżek aż do centrum Lublina nie ma takiej jak tutaj nawierzchni,tylko trzykrotnie droższe,wykonane z kostek.
Na ścieżkach pusto,bo zaczynamy jazdę tuż po śniadaniu.Z dala widoczny stadion Motoru Lublin.
Ścieżkami rowerowymi,dojeżdżamy do Ogrodu Saskiego...
...gdzie grupowa fotka i Muszla Koncertowa im Romualda Lipko,muzyka i kompozytora Budki Suflera.Miałem szczęście być na ich koncercie w Carnegie Hall w NY,gdy wystąpili ze wszystkimi solistami...a grali pożegnalne wówczas tourne.
Po parku spacerują pawie a obok parku budynki KUL-u,gdzie córka kończyła psychologię.
..a my wypoczywamy w cieniu drzew.
Ogród Saski graniczy z Krakowskim Przedmieściem,którym dojeżdżamy do Placu Litewskiego,gdzie stoi pomnik Józefa Piłsudskiego.
Nasz barwny peleton mknie przez Krakowskie Przedmieście,budząc zainteresowanie przechodniów....
...a że dzisiejszy dzień relaksowy,to kolejny przystanek na kawę i ciastko.
Będąc w Lublinie,trzeba koniecznie odwiedzić wspaniałą barokową Katedrę św Jana Chrzciciela i św.Jana Ewangelisty
Kolejnym naszym punktem wędrówki po Lublinie,jest stare miasto,gdzie przedostajemy się przez Bramę Krakowską
Przesuwamy się ul.Grodzką,podziwiając pieczołowicie odnowione kamienice,budynki sakralne..
..a z odtworzonych ruin Fary św.Michała,piękny widok na zamek.
Na zwiedzanie odnowionego zamku,gdzie dzisiaj znajduje się muzeum a po wojnie była UB-ecka katownia niestety mamy za mało czasu.
Następnym punktem naszej podrózy przez Lublin,gdzie w ramach realizacji planów COP,powstała Fabryka Samochodów Ciężarowych,miało być Muzeum Wsi Lubelskiej...
...niestety zwariowała mi nawigacja i zamiast Aleją Solidarności,wyjeżdżamy z Lublina Aleją Kraśnicką.
Do wyjazdu z Lublina na szczęście mieliśmy ścieżki rowerowe...
Po odpoczynku mamy bajeczny przejazd wśród chmielowych plantacji.
W Sieprawicach interesująca przydrożna reklama miejscowego biznesu.
Mamy tego dnia piękne krajobrazy,mamy również wąwozy,tak charakterystyczne dla Kazimierza nad Wisłą w kierunku którego zmierzamy.
Za Sieprawicami ostatni przejazd tym razem nad S 17
Do Sługocina mamy fantastyczny skrót przez pola.
Mijamy Sługocin położony pomiędzy górkami..
...i wspinamy się na Wysokie.
W Ługowie,krótki odpoczynek...
...i znowu przejazd przez bajeczne wąwozy.
Za Ługowem teren się wypłaszczył...
...ale musieliśmy się wspiąć na Psią Górkę!
Po dojechaniu do Ludwinowa krótki postój i stąd rozpoczyna się zjazd do Nałeczowa.
W Czesławicach zatrzymujemy się aby oglądnąć zespół pałacowy.Okazuje się,że jak w wiekszości tego typu obiektów,przejętych przez prywatnych właścicieli,możemy to co pozostało po naszych przodkach,oglądnąć przez zamkniętą bramę.Dostępne są natomiast "obiekty" po byłym PGR!Ten obraz,to efekt uwłaszczenia się komunistycznych i SB eckich elit a latach 90 tych.
Po śniadaniu wyruszamy aby tego dnia wjechać na Mazowsze.
Wyjeżdżając z Wąwolnicy,wstępujemy po drodze do położonej na wzgórzu Bazyliki św Wojciecha.To w tej miejscowości doszło do historyczego porozumienia Batalionów Chłopskich i Armii Ludowej.A gdy partyzanci nie złożyli broni,to zbrodniarze z UB spalili ponad 100 domów i zamordowali 120 osób.
Przy wyjeździe z Wąwolnicy,prowadzenie rowerów pod ostre wzniesienie...
Teren się na szczęście wypłaszczył i fatalnymi drogami w Dolinie Bystrej dojeżdżamy do Mareczek.
Ręblów to jedna z zamożniejszychh wsi jakie tutaj mijamy...
...co widać choćby o obiektach sportowych i rekreacyjnych.
Obok wsi w lesie postawiono pomnik żołnerzom z AL,którzy stoczyli tutaj bitwę z armią niemiecką.
Kontynuujemy jazdę przez Rąblów...
...stan nawierzchni dróg w dalszym ciągu fatalny...
...ale bez trudu docieramy do Celejowa.
Drogi fatalne ale za to górki mamy obok nas...
...i meldujemy się w Witoszynie.
W ten słoneczny dzień mamy jak widać osłonę drzew...
,..które dają nam komfort na odpoczynek.Tutaj za Witoszynem mamy jedno z ostatnich uciążliwych podjazdów...
...gdzie zamiast jazdy czeka nas pchanie pod górę.
Za to w nagrodę mamy później bajeczny przejazd wśród sadów do Rzeczycy,
Stoi przy drodze w Skowieszynku krzyż o którym piękną piosenkę,napisał Klenczon a który przeszkadza w naszym polskim krajobrazie, oszalałym z nienawiści do cywilizacji łacińskiej rodzimym postępowcom oraz "inżynierom i doktorom" z Sudanu,Libii czy Pakistanu,którzy podbijają nasz kontynent.
W Rzeczycy obok znajdującej sie na wzgórzu winnicy...
...i jedziemy przez ciekawy krajobraz Dołów Wałęgowskich....
...skąd długi zjazd do Kazimierza Dolnego.
W drodze do centrum nowe pensjonaty...
...a też pozostałości po biedzie jaka była tutaj obecna przed laty.
Pierwszym punktem naszego pobytu w tym pełnym od tłumu turystów miasteczku,jest kościół św Bartłomieja i Jana Chrzciciela,który na szczęście jest otwarty...
...i dzięki temu możemy podziwiać XVII wieczne organy i ambonę.
Na wspinanie sie do ruin zamku nie mamy czasu.Jest więc czas na indywidualne zwiedzanie rynku i okolic...i na kawę,gdy ktoś jak ja jest tu po raz kolejny.
Czas opuszczać to urocze miasteczko...
..choć na pożegnanie mamy cudowny przejazd wzdłuż Wisły.
Bochotnica to pierwsza miejscowość w Dolinie Wisły,która będziemy zmierzać do Puław.
Za Bochotnicą wjeżdżamy w ścieżkę rowerową.I znowu mieli tutaj gest...bo "pieniądzę z junii"!.Dlatego też zamiast trzykrotnie tańszej nawierzchni asfaltowej,wykonano 10 km kostką,po której jeździ się fatalnie.
W Dolinie Wisły mijamy upadłe niestety gospodarstwo sadownicze...
...zadbane plantacje porzeczek i innych krzewów owocowych...
...czasem przystajemy na odpoczynek...
...by za chwile podziwiać plantacje chmielu.
Po dojeździe do mostu na Wiśle..
....jedziemy w stronę miasta.
Przy wjeździe do centrum na wzgórzu kościółel p.w Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i pomnik św Nepomucena.
Wkrótce dojeżdżamy do parku gdzie mieści się w Pałacu Czartoryskich muzeum..
...a na drzewach siedzą pawie.
W tym parku w stylu angielskim mamy również Dom Gotycki i Świątynię Sybilii...
..oraz Pałac Marynki...
..obok którego stoi budynek Starej Octowni.
Puławy to nowoczesne,ładnie zaprojektowane miasto na wzgórzach...
....gdzie dba się o estetyke budynków,galerii handlowych czy jak tutaj mijanej siłowni.
Żegnamy Puławy i przeprawiamy się na drugą stronę Wisły
Po wspięciu się na Górę Puławską,wjeżdżamy w lasy....
.... i mijamy kolejne małe osady.
...gdzie w jednych budynkach kwitnie życie a w drugich umiera.
Za Tomaszowem znowu lasy...
...i po wyjechaniu w Kochanowie z lasów,jesteśmy na Mazowszu!
A jak Mazowsze to bezkresne równiny...
...i fatalne drogi jak u nas 30 lat temu.
We Florianowie skręcamy w kierunku Czarnolasu,gdzie Mistrz Jan pisał swoje treny i pieśni.
Trzaskowski i Tusk tędy nie jeżdżą,więc nawierzchnia z czasów Gomułki.
Mijamy Polesie...
...Helenów...
...a do Czarnolasu coraz bliżej.
Mijamy Chochły,podziwiając mazowieckie pejzaże.
Wjeżdżamy do parku gdzie znajduje się Muzeum Jana Kochanowskiego...
Mieliśmy szczęście dotrzeć tutaj pół godziny przed zamknięciem!Teraz możemy z dumą powiedzieć,że stąpaliśmy dróżkami po których spacerował Kochanowski i jego ukochana córka Urszula.
Jadąc przez puszczę,mijamy w niej leśne osady jak Augustów.
Za Augustowem wjeżdżamy w Szlak Rowerowy Bartodzieje-Czarnolas.Szlak wywyznaczono...tylko zapomniano zadbać o stan leśnych dróg.
Mamy też i lepsze drogi a przy nich pojedyncze domy,gdzie reklamują egzotyczne rośliny.
Tutaj w sąsiedztwie lesniczówki,zadbano o miejsce postojowe i święte dla leśników postacie.
Na tym odcinku,szlak oznakowany i świetna nawierzchnia leśnej drogi.
W Stokach zwariowała mi nawigacja i pojechałśmy sobie...
...nową nawierzchnią drogi...
...wpatrzeni w mazowieckie krajobrazy...
...za Jaśce....
...do kapliczki w Jedlinie Kolonii...
...i nadkładając 10 km,wróciliśmy z powrotem do Stok.
Teraz zgodnie z planem zameldowaliśmy się w Mąkosach Starych
...gdzie zadbane domy ale nawierzcnia drogi pamiętająca "ukochanego przywódcę Gierka"
Goryń to pierwsza duża wieś po wyjeździe z Puszczy Kozienickiej.
Na Mazowszu płasko jak w okolicach Mielca,tylko pola to nie takie wstążki jak u nas.
W Bartodziejach,dojeżdżamy do Dorzecza Radomki,które charakteryzuje się wieloma stawami,urządzeniami wodnymi i niespotykaną siecią potoków.
W parku dworskim/oczywiście prywatnym!/ możemy zobaczyć ruiny dworu.
No i jesteśmy w Lisowie,leżacym nad Radomką...
. ...za Lisowem zajeżdżamy nad Radomkę aby zobaczyć taką oto elektrownię wodną.
No i jesteśmy w Jedlińsku-siedzibie gminy.
..gdzie produkują jedzonko dla psiecków.
Przejeżdżamy przez ruchliwą drogę powiatową....
...i wkrótce docieramy do zadbanej Woli Gutowskiej...
..i ponownie jedziemy nad S-7.
W Gutowie i Brodzie witają nas bociany...
Szkoda,że tego dnia nie mamy słońca,bo te mazowieckie pejzaże wyglądają troche smutno.
Za Jankowicami,zatrzymuujemy się nad stawami i młynie wodnym.
Dojeżdżamy do Taczowa...
...gdzie przed wiekami odbyło sie spotkanie króla Władysława Jagiełły z Prymasem Polski i innymi dowódcami aby ustalić strategię przeprawy wojsk przygotowujących sie do Bitwy pod Grunwaldem.
Miejscowe władze zrobiły z tego atrakcje turystyczną.Może i my w mieście bez zabytków,pomyślimy o wykorzystaniu tego,że mieliśmy w swoich dziejach Hetmana Koronnego Mikołaja Mieleckiego,który walczył z Iwanem Groźnym a jedynym jego śladem w dziejach miasta jest Gryf w herbie i na mieleckim rynku.
W Woli Taczowskiej,ponownie tym razem tunelem przekraczamy S-7.
Za Kozinkami mijamy stadninę koni...
Do Radomia coraz bliżej...
...więc ostatni odpoczynek,przed przejazdem przez miasto.
Droga przed Radomiem kiepska ale w mieście możemy sie poruszać ścieżkami rowerowymi...
..a na obrzeżach miasta,smutny obraz przeszłości.
Nasz hotel położony jest w centrum miasta,więc po obiedzie krótka przejażdżka po mieście....
....aby utrwalić te ważne dla historii miasta obrazki.
Jadąc prawie 15 km świetnymi,asfaltowymi ścieżkami mijamy Sołtyków,Zenonów i dojeżdżamy do Gębarzowa.Co charakterystyczne w tym regionie,wszystkie te wioski w pobliżu dużych miast są zasobne i zadbane...ale im dalej,to sami zobaczycie!
Nawierzchnia drogi fatalna ale robią im nowy mostek na Kobylance.
Za Gębarzowem,mamy fajny skrót przez pola..
...i po dojechaniu do zabudowań,będziemy jechać przez małe mazowieckie osady,zagubione w lasach i bezkresie mazowieckiego krajobrazu.
Dojeżdżamy do Chomentowa Sochy i mrzawka przestaje nam dokuczać.
Mają tutaj stadion,remizę OSP...
...a w Bardzicach mają Bramę Tysiąclecia.
Mijamy Chomentów Puszcz...
Wizna żegna nas przydrożną kapliczką...
...i polną drogą wśród lasów....
...czasem pchając rowery....
....docieramy przez pola do Łączan.
...które szybko mijamy,bo to kolejna wioska z kilkudziesięcioma zabudowaniami.
Prostą drogą wśród pól dojeżdżamy do Pomorzan...
...i po dotarciu nad stawy w Stanisławowie...
...robimy przerwę na posiłek...
...i podziwiamy okolice oraz zabytkowy młyn wodny.
Ze Stanisławowa do Pokosławia jedziemy leśnymi i polnymi drogami...
...a za Pokosławiem udało mi się "ustrzelić",jedną z nalepszych fotografi w czasie naszej wyprawy!
Starosledlice to typowa "popegerowska" wioska-tutaj zadbana.
I mamy kolejny skrót przez pola...
...a po nim zjazd na rynek w Iłży.
W rynku przerwa na ciastko i kawę oraz odwiedziny w kościele pw Najświętszej Maryji Panny...
....a po odpoczynku wspinanie się pod Wzgórze Zamkowe.
Na wzgórzu zwiewdzamy Zamek Biskupów Krakowskich...
Wczoraj był jeden z najłatwiejszych dni wyprawy a dzisiaj żarty się skończyły,bo Ziemia Świętokrzyska to podjazd,trochę z górki i znowu podjazd...i tak prawie cały czas do miejsca noclegu.
Przez Bałtów położony pomiędzy górkami a leżący w dolinie Kamiennej,jedziemy ścieżką rowerową ...
..po drodze mijamy kościół z XVII wieku i cmentarz położony na wzgórzu.
Mijamy Bałtów...
...i po przekroczeniu Kamiennej...
...wjeżdżamy na teren Rezerwatu P:rzyrody Ulów.
... i wkrórce pierwsze pchanie rowerów pod górkę.
Na chwilę sie wypłaszczyło...
Jedziemy w dolinie Kamiennej i mijamy Lemierze..
..a na rozstaju dróg w lesie,kierujemy się stronę Podgórza.
Droga nie najlepsza ale ma trochę odpoczynku w lesie...
...teraz Stoki Małe u Duże i robimy krótki postój.
Dalej jedziemy w Dolinie Kamiennej,gdzie mijamy stawy...
..i dojeżdżamy do Rudy Kościelnej.
Tutaj zajeżdżamy pod zamkniętą bramę Dworu Amelii.Dzwonimy i po chwili brama się otwiera.Mało tego!Wychodzi nam na przeciwko Pani menager,która jest odpowiedzialna za funkcjonowanie tego dworku a dzisiaj miejsca na wesela z pokojami gościnnymi.I tutaj pozwolę sobie na szerszy komentarz.W całej Polsce można spotkać podobne dworki,które zostały przejęte przez cwaniaków,którzy uczynili sobie z nich "prywatny folwark".Tutaj jest inaczej!Nie dość,że obecni właściciele tego pięknego dworku z otaczającym go parkiem,doprowadzili go z ruiny do tego obecnego wyglądu,to oprócz wesel odbywają sie tutaj "Dworskie spotkania mistrzów" z artystami i innymi ciekawymi ludźmi.Mało tego!Właściciele tego dworku,przejęli w Ćmielowie ruiny zamku w 2022 roku.Dzisiaj zobaczymy tam resturację która była w trakcie rozruchu oraz na wyspie ruiny grodziska.Oprócz restauracji będzie również muzeum historyczne,połączone z ekspozycją gitar z autografami światowej sławy artystów.Jakby tego było mało,to Państwo Zarębscy organizują w Ćmielowie w okresie letnim.trzy duże wydarzenia muzyczne z udziałem polskim i europejskich sław muzycznych!Takich włąścicieli upadłych dworków chcemy i podziwiamy!
Zauroczeni tym pięknym miejscem,wyruszamy w dalszą drogę.
Tuż z Dworem Amelii,znajduje sie odnowiona Stara Gorzelnia z zabudowaniami mieszkalnymi a my podążamy Szlakiem Krzemienia Pasiastego i wjeżdżamy w las.
Przez las wjeżdżamy do Ćmielowa.
Chodnik przed Ćmielowem zrobili...tylko zapomnieli o nowej nawierzchni drogi.
Zajeżdżamy pod Zamek w Ćmielowie,gdzie wstępujemy do nowo otwartej restauracji i podziwiamy odnowione otoczenie zamku.
Za Ćmielowem zaczynają się prawdziwe górki, z którymi będziemy się zmagać ponad 30 km aż do ruin Zamku Krzyżtopur.
Za Wolą Grójecką nie dość że górki,to jeszcze skrót przez pola i wąwozy.
Jest ciężko ale trud wynagradzają nam przepiękne krajobrazy.
Do Małoszyc dojeżdżamy już w miarę normalną drogą.
Mijamy Małoszyce...
...a tego najcięższego dnia naszej podróży,dwójka uczestników ma infekcję żołądkową,która groziła interwencją pogotowia ratunkowego.Na szczęście skończyło się pchaniem rowerów pod kolejne wzgórza.
Przed Podolem na moment się wypłaszczyło....
...ale tylko na chwilę!
Jest ciężko ale za to mamy bajeczne widoki!
Są górki,są wąwozy...
...kapliczki przydrożne i kolejne podjazdy!
A do Opatowa mamy w nagrodę długi zjazd w dół.
Przez Bramę Warszawską przedostajemy się do historycznego centrum Opatowa.Niestety znajdująca się na wzgórzu Kolegiata p.w św Marcina Biskupa jest zamknięta i możemy do jej wnętrza zaglądnąć tylko przez kratę.
Na opatowskim rynku robimy dłuższą przerwę na kawę,lody...
...i Szlakiem Architektury Obronnej,wyjeżdżamy z Opatowa.
Za Ujazdem jedziemy ponownie Szlakiem Architektury Obronnej aby uciec od ruchliwej drogi Ne 758.Po dojeździe do Kujaw...
..czarnych chmur coraz więcej....
..więc decydujemy się na ruchliwą drogę aby przyśpieszyć nasze przybycie do Przybysławić.
Niestety nawierzchnia drogi nie różni się wiele od tej szutrowej,po której prowadził szlak rowerowy.
No i pędząc z górki docieramy późnym popołudniem do Klimontowa.
Miejsce noclegu coraz bliżej ale też obrazki burzowe,równiez coraz częstsze.
Przed podjazdem do centrum Klimontowa krótki odpoczynek...
..na rynku w Klimontowie zakupy,bo dzisiaj mamy "zieloną noc"...
..i jedziemy dalej.
Za Klimontowem zbliżająca się burza,maluje przepiękne krajobrazy.
Adamczowice to ostatnia miejscowość prze Dworem na Wichrowym Wzgórzu,gdzie czeka nas obiadokolacja i nocleg...
...jeszcze ostanie spojrzenia na otaczające nas wzgórza.....
..i dojeżdżamy do klimatycznego miejsca jakim jest Dwór na Wichrowym Wzgórzu,gdzie czekają na nas z posiłkiem i miejscem na wieczorne spotkanie przy ognisku.