Znajdziecie tutaj opisy tras,które wiodą z Mielca do Tarn0brzega,Nowej Dęby,Kolbuszowej i Dębicy.Są również trasy,które zaprowadzą was prawie pod Ropczyce i Tarnów.Kilka tras prowadzi także na tereny pięknej Ziemi Świętokrzyskiej.
Wszystkie informacje o kolejnych trasach i rajdach,które cyklicznie organizuję znajdziecie na moim fanpage'u
https://www.facebook.com/TrasyroweroweMielec

W wytyczaniu tras kieruję się tym aby biegły z dala od głównych dróg przelotowych.Na wielu zastosowałem skróty zaproponowane mi przez miejscowych mieszkańców.
Znajdziecie tutaj również relacje z wypraw rowerowych,jakie odbyłem po całej Polsce a też przez Niemcy.
Czekam na wasze uwagi i propozycje,zmierzające do ulepszenia wytyczonych tras a także na zdjęcia.

Dla szybszego poszukiwania tras,podzieliłem je na pięć kategorii:
1.Trasy relaksowe-dla początujących i rodzin z dziećmi
http://trasyrowerowe-mielec.blogspot.com/2016/12/trasy-relaksowe-dla-poczatkujacych-i.html
2.Trasy dla średnio zaawansowanych
http://trasyrowerowe-mielec.blogspot.com/2016/12/trasy-dla-srednio-zaawansowanych-1.html
3.Trasy dla zaawansowanych
http://trasyrowerowe-mielec.blogspot.com/2016/12/trasy-dla-zaawansowanych-1.html
4.Trasy leśne
http://trasyrowerowe-mielec.blogspot.com/2016/12/trasy-lesne-1.html
5.Trasy z Beska
6.Wyprawy rowerowe

Jak chcecie się dzielić swoimi trasami a też poznawać piękno naszego regionu,to zapraszam do grupy Trasy rowerowe Podkarpacia

11 wrz 2026

Wyprawa Rowerowa Wiedeń-Bratysława-Budapeszt


 Dzień pierwszy Mielec-Wiedeń

Objechaliśmy ze Stowarzyszeniem i indywidualnie,prawie całą Polskę a więc zrodziła się myśl aby spróbować rowerowych wędrówek poza naszą piękną i bezpieczną Ojczyzną.Koncepcja wyprawy była nasza a logistykę,hotele i wyżywienie,to zasługa Biura Podróży Tu i Tam a szczególnie Mateusza Szczęśniaka z którym przez parę tygodni,ustalałem program,trasę przejazdu,noclegi i wyżywienie oraz transport.

1.Długość trasy: 42 km

2.Czas przejazdu:ok 5 godz

3.Trasa przejazdu w formacie GPX

Spotykamy się przed 4 rano,na parkingu przy wiadukcie,gdzie czeka na nas autobus firmy Golden Trans z platformą na rowery.Szybko i sprawnie montujemy rowery na platformie....

    ....i dwudziestu śmiałków rusza do Wiednia.

    Przed nami prawie 600 km przez Polskę,Czechy,Austrię...

           ...a więc i kolejne postoje.Niestety na jednym z postojów okazało się,że jednemu z uczestników wypadło po drodze siodełko od roweru.Po intensywnych poszukiwaniach,znaleźliśmy w pobliżu autostrady Decatlon,gdzie został rozwiązany problem.Na dodatek przy wjeździe do Wiednia,wypadek na autostradzie i potężny korek.I znowu straciliśmy cenny czas na zwiedzanie miasta.

                                      Spóźnieni docieramy na parking przy Kanale Dunajskim.Rowery sprawnie lądują na chodniku....

                     ... i ruszamy tam,gdzie nasz Wielki Jan III Sobieski 350 lat temu,uratował Europę przed zalewem muzułmańskich hord Kara Mustafy.Niestety jak zobaczymy,przejeżdżając przez podwiedeńskie dzielnice i miasteczka,inwazja muzułmańskich przybyszów trwa,przy akceptacji "postępowych europejskich elit".W tychże miasteczkach mijaliśmy kolejne kebaby,restauracje z jedzeniem halal i "europejki" w burkach oraz czadorach.A u nas przybysze z Sudanu,Afganistanu czy Pakistanu,byli entuzjastycznie witani pizzą na białoruskiej granicy,przez dzielnych wojów Tuska-Szczerbę i Jońskiego.

                               Przebijamy się na drugą stronę Kanału Dunajskiego...

...i brzegiem kanału po prawie 4 km jazdy,docieramy do centrum Wiednia

    W Wiedniu tłumy turystów,bo weekend a też przebijamy się do jednego z najważniejszych miejsc w tym mieście...

                                      ...czyli na Plac i do Katedry św Szczepana.

    Po przedarciu się przez tłum turystów,ustawiamy rowery w zakątku katedry i udajemy się do tej cudownej gotyckiej świątyni.

Zdjęć zamieszczamy niewiele,bo robione szybko i po amatorsku,nie oddają piękna tego zabytku.Robimy pamiątkowe,grupowe zdjęcie i ruszamy w niezwykłą podróż przez miasto,będące kiedyś stolicą,potężnego europejskiego cesarstwa.
Katedra św Szczepana




                       Jedziemy przez słynny deptak Graben obok Fontanny św Leopolda...

    ...a obok nas, tłumy turystów i urokliwe kafejki.

                   Dojeżdżamy do Kolumny Morowej,postawionej na pamiątkę dżumy końcem XVII wieku....
                       ...a na końcu Deptaka Gruben,jeden z najstarszych kościołów Wiednia-kościół św Piotra

 Na Placu Lugec pomnik Gutenberga.

    No i dojeżdżamy do Wiedeńskiej Opery przy reprezentacyjnej Ringstrase,gdzie Don Giovani Mozarta,otwierał ten ważny dla kultury europejskiej obiekt.

    Mijamy remontowany Hanuschhof.....

   ... i dojeżdżamy do reprezentacyjnego budynku jakim jest Hofburg,dawny zimowy pałac cesarski Habsburgów.

                        Krótki postój na Placu Bohaterów....

    ...a w Parku Burggarten witają nas dziecięce aniołki.

    Krążymy wokół Pałacu Hofburg....

                       ...i dojeżdżamy na Plac Marii Teresy, gdzie umiejscowione jest Muzeum Historii Sztuki.

                        W centralnym punkcie placu stoi monumentalny pomnik cesarzowej Marii Teresy.

    To tutaj w tym kompleksie Pałacu Cesarskiego Hofburg,który przez 600 lat był centrum władzy Hausburgów,jest 18 budynków i skrzydeł,znajduje się tutaj Muzeum Sisi,apartamenty cesarskie i Skarbiec...a my nie mogliśmy stąd wyjechać,bo zwariowała nawigacja!
Pałac Hofburg
    Błądząc znaleźliśmy się ponownie na Placu Bohaterów,gdzie stoi potężny pomnik arcyksięcia Karola na koniu....

          ...a niedaleko stąd pomnik ostatniego władcy Świętego Cesarstwa Rzymskiego Franciszka II

    Robi się późno a do hotelu daleko,więc przemykamy przy neoklasycznym budynku Austriackiego Parlamentu.

                       Jedziemy aleją przy parku Volksgarten a z dala widoczne wieże wiedeńskiego ratusza....

             ...wpadamy również na chwilę na Schwarzenbergplatz,gdzie przy historycznej kolumnadzie Hochstrahlbrunnen,austriacy postawili pomnik armii sowieckiej z fontanną.

    Żegnamy się z monumentalnym i pięknym centrum Wiednia,przy promieniach zachodzącego słońca....

   Przeprawiamy się Mostem Rzeszy przez Dunaj a w tle najwyższy w Austrii 250 m wieżowiec DC Tower 1.

   Na tle Dunaju wzgórza a góruje nad nimi Millenium Tower...

    ..a na drugim brzegu dzielnica rekreacyjna Copa Beach a nad nią,noweczesne budynki biznesowej dzielnicy Danube City.

   Na zakończenie dnia przy zachodzącym słońcu,bajeczne 8 km przez wyspę lężącą na Dunaju.

    Wreszcie możemy odpcząć od szumu i gwaru miasta...

    ...i możemy posłuchać śpiewu ptaków...

                        ...oraz zachwycać się otaczającym na modrym Dunajem.

    Przy blasku zachodzącego słońca,nawet elektrociepłownia wydaje się cudem natury.

    Żegnamy się z Dunajem przejeżdżając przez zaporę wodną Kraftwerk Freudenau...

    ..i następnie przez "złoty most"....

    ...dojeżdżamy do Schwechat pod Wiedniem....

  ...gdzie znajduje się nasz hotel.Był to dla wielu z nas jeden z najdłuższych i zarazem
 najciekawszych dni w naszym życiu




Dzień drugi Wiedeń/Schwechat/-Bratysława

Długość trasy:88 km

Czas przejazdu: ok 10 godz


    Śpimy w przytulnym hotelu w miasteczku Schwechat na obrzeżach Wiednia.Śpimy wreszcie normalnie,bo poprzednia noc to 3-4 godziny w zależności,gdzie kto mieszka.

              Zaczynamy w otoczeniu zieleni nad rzeczką Szwechat od której nazwę nosi ta miejscowość...

    ...a że zaczynamy wczesnym niedzielnym porankiem,to przemykamy przez puste ulice.

    Na początek mamy małe pagórki i asfaltową nawierzchnię...

....mkniemy więc wśród austriackich pól a czasem czekamy na maruderów.

Po przejeździe nad S-1 jedziemy dalej żwirową drogą....

....i mkniemy pośród pól i kępów zieleni,tą niecodzienną trasą z Wiednia do Bratysławy.

Przemieszczamy się wśród upraw usychających słoneczników...

...a w oddali pokazują się nam urządzenia wiedeńskiego lotniska obok,którego będziemy jechac kilka kilometrów.

Upał od samego rana,więc wykorzystujemy cień przy kępach drzew na wypoczynek i uzupełnienie napojów.

Z pagórka na pagórek.....

...i po dojeździe do lotniska teren się wypłaszcza.

...a że nasza trasa prowadzi kilkaset metrów od pasa lotniska,to co kilka minut przelatuje nad nami lądujący samolot.

Po minięciu lotniska dojeżdżamy do z dala widocznego cmentarza w Klein Neusiedl.

Mamy też w zasięgu wzroku górkę Zeiselbuhel 158 m npm

Przejeżdżamy pustymi uliczkami tego miasteczka...

...i staramy się nie przekroczyć prędkości 30 km.

No i wreszcie widzimy na miejscowym stadionie ludzi!

Przejeżdżamy nad potokiem Fischa...

...i meldujemy się kolejnym miasteczku Fischamend.

Tutaj również austriacki porządek,cicho i bezpiecznie.

Po wyjeździe z Fischamend,przejeżdżamy pod autostradą A-4....

Po przekroczeniu autostrady A-4,jedziemy obok lini kolejowej...

....a po drodze mijamy kapliczkę św.Huberta,trochę inną od naszej w okolicach Czajkowej.

    Po dojeździe do stacji kolejowej w Maria Ellend...

    ...nasz szlak 54-F wyprowadza nas z miasteczka.

    Jedziemy teraz Szlakiem Euro Velo 6 i wjeżdżamy w las kręcących się koczkodanów,które mielą wytrwale wszystkiego rodzaju ptactwo a zdaniem współczesnych wyznawców Marksa i Lenina,mają uratować Matkę Ziemię przed unicestwieniem.Prąd mamy trzykrotnie droższy od Chińczyków czy Amerykanów i jak za komuny...budujemy jeszcze więcej wiatraków!

    U nas kapliczki stoją przy drogach a tutaj stoi sobie dostojnie w środku pola.

    Jedziemy pomiędzy dwoma europejskimi stolicami a świat wokół nas wygląda jakbyśmy jechali między Babichą a Młodochowem....

  ...i po dojechaniu do Schandorf,odwiedzamy świątynię Pfarrkiche Schandorf,która rózni się od naszych w Borkach Niżyńskich czy w Padwi Narodowej,bo jak to w świątyniach protestanckich,wokół kościoła mamy cmentarz.

    Po kilku pagórkach,znowu płasko jak w okolicach Mielca a gdzieś tam w oddali następne miasteczko...


....ten straszny krajobraz się nie kończy!

   No i wreszcie coś pięknego i ludzkiego!To tutaj istniało kiedyś rzymskie miasto Carnuntum a to Heindentor czyli Brama Pogan.Jest to pozostałość po łuku triumfalnym,wzniesionym w IV wieku.

   To tutaj zbiegają się różne szlaki rowerowe a też Droga Jakubowa oznaczona charakterystyczną muszlą.

    Przejeżdżamy tunelem pod drogą B 9....

    ...i dojeżdżamy do naddunajskiego miasteczka Petronell Carnuntum,gdzie mamy pierwszego kapcia.

    Kapeć sprawnie usunięty i ruszamy dalej a w tle wzgórza i ślady po byłym kamieniołomie.

    Polnymi drogami docieramy do Bad Deutsch-Altenburg....

   ...będącym uzdrowiskiem,leżącym nad Dunajem,bogatym w wody lecznicze...

    ...a tutaj przejeżdżamy obok,największego w Austrii Muzeum Imperium Rzymskiego,które zawiera zbiory z antycznego miasta Carnuntum.

    Po wyjeździe z uroczego Bad Deutsch-Altenburg....

    ...cudownymi dróżkami docieramy nad Dunaj....

   ...do bajecznego miasteczka Hainburg An Der Donau.

    W naddunajskich kawiarniach pełno turystów...

   ...a my mkniemy,bo Bratysława coraz bliżej.

    Mamy też pierwsze drogowskazy z kierunkiem stolicy Słowacji.

    Tam daleko na wzgórzu,znajdują się ruiny XI wiecznego zamku Hainburg

    Przy wyjeździe z miasta,jedziemy przy torach kolejowych...

    ...i bajeczny krajobraz dalej nam towarzyszy.

    Przejazd do Bratysławy a później dojazd do Budapesztu,to dla mnie najpiękniejsze odcinki naszej podróży.Jak widać ludzie mają różne poczucie piękna i estetyki ,bo jeden z uczestników wyprawy stwierdził,że tego dnia nic szczególnego nie dostrzegł.

    Maleńkie Wolfsthal to ostatnia miejscowość przed granicą ze Słowacją.

   Ostatnie spojrzenia na Austrię,bo z dala widać już Bratysławę!

    No i wjeżdżamy na Słowację!

    Pędzimy po wale Dunaju....

    ...i przez Most Lanfranconi przedostajemy się do Bratysławy.

    Na naddunajskich bulwarach tysiące ludzi w strojach kąpielowych z deskami do pływania....

   ...schodząc do Dunaju i tworzą na nim kolorowy,ludzki dywan.

    Na promenadzie mijamy pomnik Marii Teresy a w tle most linowy Słowackiego Powstania Narodowego o długości ponad 400 m z kawiarnią na wysokości 95 m.

             Po dojechaniu do kawiarenki z wolnymi stolikami,zatrzymujemy się na kawę i ciastka.

                        Na Placu Rybne Namiesti mijamy Kolumnę Trójcy Świętej/Morowy Słup/...

                                       ...a następnie jedziemy pod budynkiem River House

    Pierwszym punktem naszego zwiedzania Bratysławy jest wznoszący się na wzgórzu Zamek Bratysławski.W tle warowne średniowieczne mury z Ptasią Basztą wznoszącą się nad nimi.

                    Zaczynamy wspinaczkę na wzgórze zamkowe.W tle Most SNP....

    Kolejne podejście zaliczone...

    ...a w nagrodę za wysiłek możemy zobaczyć panoramę Bratysławy.

    Na zamkowym dziedzińcu robimy sobie pamiątkowe zdjęcie...

    ...i wreszcie docieramy do wejścia głównego,gdzie dumnie na cokole stoi Świętopełek,którego córka była żoną księcia Polan Leszka.

    Teraz z najwyższego punktu wzniesienia zamkowego.możemy jeszcze raz spojrzeć na Dunaj i otaczającą go Bratysławę.

                                 Obok zamku stoi pomnik Ceryla,Metodego i Gorazda,którzy jako misjonarze nieśli przesłanie Chrystusa wśród Słowian.

   Po zwiedzeniu zamku,jedziemy w kierunku z dala widocznej Katedry św Marcina,która po zajęciu Węgier przez muzułmańskie hordy,stała się świątynią koronacyjną królów węgierskich.

    Dwa najważniejsze zabytki Bratysławy mamy za sobą...

   ....następnie podjeżdżamy pod Pałac Prezydencki...

    ...gdzie obok fontanna Planeta Pokoju.

                              Aleją 1 maja.....

    ...dojeżdżamy na Plac Wolności,gdzie w centralnym punkcie,znowu mamy ciekawą Fontannę Przyjaźni.

W kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryji Panny,trafiliśmy na tłum wiernych wychodzących ze świątyyni a duża część z nich została aby uczestniczyć w różańcu.Po tym co zapamiętałem z Bratysławy z czasów komuny,widać ogromny renesans wiary wśród naszych słowackich sąsiadów.

    Na przeciwko kościoła stoi pomnik św.Floriana.

                        Jesteśmy w sercu starego miasta a więc wybieramy kierunek-Modry Kostol...

                        ...i dojeżdżamy pod Niebieski Kościółek albo Kościół św.Elżbiety.

    Jak widać ta secesyjna świątynia charakteryzuje się niebieskim kolorem wnętrza jaki i zewnątrz.

   Jedziemy przez historyczna Bratysławę...

                    ...często obok przejeżdżających tramwajów...

    ...i jadąc zabytkowymi ulicami Bratysławy,dojeżdżamy ponownie na naddunajski bulwar,gdzie stoi pomnik Ludovita Stura.ojca słowackiego odrodzenia narodowego.

Świat się zmienił!Kiedyś ludzie swe pierwsze kroki kierowali do katedry,muzeum narodowego a teraz wszyscy oblegają na starym mieście kanalarz Cumila,który wychodzi z kanału

   Przedzierając się przez tłum turystów docieramy na bratysławski rynek,gdzie naprzeciwko ratusza robimy sobie pamątkowe zdjęcie.

   Następnie jedziemy obo Słowackiego Teatru Narodowego....

   ...Radison Bku Carlton Hotel,pięknie sie prezentuje przy zachodzie słońca..

    ...Słowacka Filharmonia to jeden z ostatnich zabytkowych budynków przed wyjazdem ze starego miasta.

    Słońce ma się ku zachodowi a nasz hotel znajduje się na obrzeżach Bratysławy.Więc krótki odpoczynek w pobliżu Teatru Narodowego...

    ...i pędzimy dalej przez nowoczesną część Bratysławy...

    Jedziemy cały czas w okolicach Dunaju...

   ...by po pewnym czasie skręcić nad Mały Dunaj...


   ..i przy zachodzącym słońcu,meldujemy się w naszym hotelu...

                          ...gdzie nasze rowery lądują na szóstym piętrze.


Trzeci dzień Bratysława-Velky Meder


1.Długość trasy:77 km

2.Czas przejazdu:ok 7godz

3.Trasa przejazdu w formacie GPX

    Po dwóch intensywnych dniach wyprawy,dzisiaj czeka nas relaksowy dzień przejazdu wałami Dunaju.Nie będzie więc tramwajów,oczekiwania na światłach,tłumów turystów....

                          ...będzie jak przy wyjeździe z hotelu cicho,bezpiecznie ...ale chyba trochę nudno?!

    Niemal po samym wyjeździe z hotelu,wjeżdżamy na wały Dunaju.Do Komarna mamy 91 km ale będziemy tam dopiero jutro.

    Po przejeździe pod mostem drogi D-4,która jest częścią bratysławskiej obwodnicy...

 ...Dunaj pojawia się nam za drzewami.

    Ruszyliśmy tuż po śniadaniu.Więc może wczesna pora powoduje,że z utęsknieniem wypatrujemy kontaktu z ludźmi.No i mamy parę wędkarzy nad brzegiem...

    ...a w kanale biegnącym przy wałach Dunaju,towarzyszą na łabędzie.

    Po 20 km jazdy po wale,zjeżdżamy na krótko do Hamuliakowa...

    ...i ponownie wjeżdżamy na wał.

    Tutaj przy wale,jakiś Słowak ma chyba dziuplę samochodową?!.

                           Po dojechaniu na wysokość Samorina,zjeżdżamy na camping....

 ...gdzie bar zamknięty i pustki,ale przy okazji możecie poznać ceny i porównać do naszych

                       Ponownie zjeżdżamy z wału i udajemy się do Samorina,gdzie znajduje się ośrodek jeździecki,hotel i tor wyścigowy.No i jak widać niecodzienny posąg konia.

                               W tym ciekawym miasteczku,zatrzymujemy się przy głównym deptaku na kawę i ciastka.

    Po krótkiej wizycie w miasteczku...

    ...wracamy z powrotem na potężne wały Dunaju.

    Teraz jedziemy oddzieleni od Dunaju tylko barierką.

    Po 35 km znowu zjeżdżamy z wału Dunaju...

    ...i jedziemy wałem kanału biegnącego przy Dunaju.

    Zobaczyliśmy naddunajską Kyselicę...

                        ..i ponownie wdrapujemy się na potężne wały Dunaju.

   Patrząc na te niezmierzone wody Dunaju,czuje się tutaj potęgę przyrody.Podobne uczucie miałem patrząc lata temu na Bajkał,kilkanaście lat temu na Grand Canion,płynąc statkiem u podnóża Niagary czy gdy wyjechałem kolejką pod szczyt Mon Blanc.

    Zjeżdżamy z wałów Dunaju...

    ..i mijamy Sulany-Suly.Takie podwójne nazwy miejscowości spotkaliśmy jadąc do Gniezna czy Torunia przez Opolskie i Wielkopolskę,gdy przejeżdżaliśmy przez miejscowości z mniejszością niemiecką.Tutaj są to miejscowości zamieszkałe przez mniejszość węgierską.

    Następnie mijamy Horny Bar...

   ..i dojeżdżamy,jadąc często obok ciężarówek i potężnych ciągników do Trstena na Ostrove.

    ...a im dalej od Bratysławy,tym biedniej.

No i jeszcze raz na krótko,wjeżdżamy nad Dunaj.

Jedziemy Euro Velo 6 w kierunku Zapory Gabcikovo.

Przejeżdżamy przez zaporę...

...i zjeżdżamy na ścieżkę rowerową,która doprowadza nas do Gabcikovo-Bos.

Teraz aż do naszego hotelu,będziemy jechać drogami publicznymi a na koniec polnymi.

Jedziemy przez Gabcikovo a zatrzymujemy się w parku przy zabytkowej wieży kościelnej...

Wyjeżdżamy z miasta...

...i dojeżdżamy do maleńkiej osady Patas....

...za którą wjeżdżamy w polną drogę.

...i odpoczywamy w cieniu,bo upał tego dnia daje się nam we znaki.

Będziemy nią jechać prawie 10 km wśród upraw kukurydzy,słoneczników...

...po drodze przekraczamy Chotarny Kanał 
                        
...i dojeżdżamy do zabudowań gospodarskich wśród bezkresu pól.

Mamy też kawałek asfaltowej drogi z czasów,gdy finkcjonował tu słowacki kołchoz....

Dojeżdżamy nią do ruchliwej drogi,która prowadzi do uzdrowiska,gdzie mieści sie nasz hotel.

Scieżką rowerową dojeżdżamy do Velkego Mederu.

Jedziemy przez miasteczko,gdzie co drugi dom,to pensjonat dla kuracjuszy,którzy korzystają tutaj z licznych basenów z gorącymi wodami....

    ...i dojeżdżamy o godz 16 do naszego hotelu,który jak się poźniej okaże będzie najbardziej luksusowy ze świetnym jedzeniem.




Czwarty dzień  Velky Meder-Sturovo


1.Długość trasy: 97 km

2.Czas przejazdu:ok 8 godz


    Zrelaksowani kąpielami w gorących basenach,najedzeni i wypoczęci,wyruszamy na jeden z najdłuższych,bo prawie 100 km przejazd.Dystans pokaźny a do tego upał ok 35 stopni i jazda bez cienia po wałach Dunaju.

    Na początek mamy nad sobą chmury.A,że śpimy na obrzeżach tego uzdrowiska to po kilu minutach opuszczamy Velky Meder a po węgiersku Nagmegyer.

    Jedziemy lokalną drogą o fatalnej nawierzchni w kierunku Dunaju...

    ...a wokół spalone słońcem pola i marne uprawy słonecznika.

    W zaroślach nad potokiem,gdzie żubry zrobiły leśne rozlewisko robimy krótki postój.

    Mijamy potężną hodowlę krów...

    ...i dojeżdżamy do Cicova...

    ...gdzie jak u nas na Mazurach,Pomorzu czy Dolnym Śląsku,ślady po upadłym kołchozie.

    Jest i pierwsze bocianie gniazdo na trasie naszej wędrówki....

    ..i intrygująca,przydrożna galeria rzeźb.

    Chmury jak na razie chronią nas przed upałem...

   ...i po 12 km jesteśmy w Travniku.

    Za Travnikiem przy zespole stawów,powstaje ośrodek wypoczynkowy...

   Po 15 km zjeżdżamy z drogi publicznej...

    ...i ponownie jesteśmy na wałach Dunaju od którego oddziela nas las.

    Krótki wypad do maleńkiej osady Klizska Nema i wracamy z powrotem na Dunaj.

    Wokół nas spalone słońcem łąki i pola...

    ...i zza drzew wyłania się ponownie Dunaj.

    Chmury znikły,cienia na wałach jak na lekarstwo.Dlatego jedziemy bo w czasie jazdy przynajmniej owiewa nas wiatr.

    Przy wałach mijamy Velky Lel a w nim osobliwe gospodarstwo ekologiczne.

    Po dojeździe po stronie słowackiej do Komorno przejeżdżamy przez Most Monostor na Węgrzy..

   ...by widocznym z dala mostem wrócić z powrotem na Słowację.

                        Przez węgierskie Komarom,jedziemy ścieżką rowerową...

    ...a później naddunajskim bulwarem do mostu.

    Po krótkiej wizycie u węgierskich bratanków,wracamy na Słowację.

  Po zjeżdzie z mostu,zatrzymujemy się w miejscowym parku przy pomniku kompozytora Franza Lehara,który się tutaj urodził...

                        ...a że na deptaku wypatrzyliśmy kawiarnię,to zatrzymujemy się na kawę,ciastka i lody.

    Po odpoczynku ruszamy po tym pięknym miasteczku,gdzie znajduje się Muzeum Dunajskie...

                        ...a niedaleko ratusza mijamy Kolumnę Trójcy Świętej.

                        Wkrótce docieramy przed ratusz...

                       ...i wąskimi uliczkami,wyjeżdżamy z zabytkowej części miasta.

    Przez kolejny tego dnia most,przejeżdżamy przez Var,który wpływa do Dunaju.

    I znowu wracamy na naddunajskie wały...

   ...gdzie cisza ale za to skwar i brak cienia....

    ..a gdy gdzieś drzewa zbliżają się do wału,to mamy miejsce na postój.

    Rzadko na wale pokazuje się nam rowerzysta a brakuje zupełnie infrastruktury na odpoczynek czy usunięcie awarii rowerów.

    Na krótko zjeżdżamy do Patelinki,gdzie mijamy kościół św Vendelina z XII wieku..

    Zjeżdżamy z wałów do miejscowości Radwan...

    ...gdzie przejeżdżamy obok pomnika upamiętniającego pokój pomiędzy Imperium Osmańskim a Dynastią Habsburgów.

    Po dojechaniu do Moca,zatrzymujemy się przy skwerku,gdzie prezentują ciekawy mini skansen.

    Jedziemy tuż nad Dunajem...

    ...gdzie mijamy winnicę...

   ..i po wyjeździe z Mocy z powrotem jesteśmy w cieniu naddunajskich drzew.

    Swój kilkuset kilometrowy przejazd nad Dunajem upamiętniamy zbiorowym zdjęciem.

   Krajobraz robi się ciekawszy,bo po stronie węgierskiej,zaczynają wyrastać spoza Dunaju niewielkie wzgórza,które będą na towarzyszyć aż do Budapesztu.

    Mijamy Kravany nad Dunajem...

    ..i znowu krótki odpoczynek bo upał daje się nam we znaki.

    Dla "urozmaicenia" mamy płyty zamiast asfaltu...
 
    ..które wkrótce sie kończą,bo zjeżdżamy znad Dunaju w kierunku naszego hotelu.

    Jedziemy lokalną drogą kilka kilometrów...

    ...i jedziemy do z dala widocznego Sturova.

   Krótki przejazd przez miasto....

    ...i późnym popołudniem jesteśmy przed hotelem,który okaże się reliktem z czasów komuny.